Mogłoby to sugerować, że euforyczne wybicie było totalnie przedwczesne, sprzeczne z fundamentami i w dużej mierze spekulacyjne. Z drugiej strony, jest faktem, że okolice, które do niedawna były dość istotnym oporem – tj. 1,0640 – 1,0645 w przybliżeniu – pełnią aktualnie rolę wsparcia i na razie wykres, choć testował te obszary, to nie wrócił poniżej nich. To z kolei pozwalałoby sądzić, że na dłuższy, przynajmniej kilku- czy kilkunastodniowy czas pożegnaliśmy się z minimami typu 1,05 i wędrówką na jeszcze dalsze południe.

Nie przesądzamy jednak tego, a sytuacja obecnie jest raczej na krawędzi, rynek jeszcze nie do końca się zdecydował, gdzie iść. Ogólnie przecież jest faktem, że najbardziej jastrzębi krok – tj. wykreślenie słówka "patient" z komunikatu – został przez FOMC podjęty. W tle spraw europejskich odzywa się znów problem grecki (media podawały, że ciężko idą rozmowy pomiędzy Atenami a MFW, KE i EBC), trwa dodruk euro w ramach QE – zatem ogólna sytuacja wciąż wskazywałaby na to, że przynajmniej w dłuższym terminie dolar może jeszcze zyskać. Ostatecznie przecież w trendach normalnie zdarzają się dużo większe korekty, a mimo tego ogólna tendencja powraca – i tak może być też teraz.

Słabo wypadł indeks Fed z Filadelfii (5 pkt wobec prognozy zakładającej 7,1 pkt), indeks Conference Board wskaźników wyprzedzających wyniósł 0,2 proc., tak jak prognozowano, wniosków o zasiłek było 291 tys., nieznacznie tylko odbiegało to od przewidywań. Ostatnio słabo wypadła też produkcja przemysłowa za luty. Ostatecznie jednak dla FOMC najważniejsze są dane z rynku pracy – te były niedawno bardzo dobre i jeśli w przyszłości znów takie będą, to będzie to pro-dolarowy argument.

Jutro w programie wystąpienia (po południu) dwóch przedstawicieli Fed – Lockharta z Atlanty i Evansa z Chicago. Zobaczymy, czy ich głosy wpiszą się w nastawienie jastrzębie czy raczej gołębie, to też będzie pewien miernik oceny sytuacji.

Po protokole RPP

Protokół z posiedzenia RPP tradycyjnie już pokazał, że w gronie tym poglądy na obecną i przyszłą sytuację Polski oraz Europy i świata były dość złożone i różnorodne. Wiemy jednak, że ostatecznie większość członków uznała, iż lepiej jest teraz obniżyć stopy "raz, a dobrze" – niż rezygnować całkiem z tego kroku lub wydłużać proces na kolejne miesiące i mniejsze ruchy. Z drugiej strony, po osiągnięciu pułapu 1,5 proc. stopy nie będą dalej spadały.

USD/PLN podlegał dziś głównej parze, notowano zejścia w okolice 3,83, ale i powroty na północ do 3,8850. Te górne okolice (3,87 – 3,88 z kawałkiem) to opór, niedawno będący wsparciem. Jeśli uda się go sforsować, to znów będziemy myśleć o dolarze po 4 zł i wrócimy do dawnej sytuacji. Jeśli jednak eurodolar utrzyma się ponad 1,0640, to i na złotym możliwy będzie okres oscylacji przynajmniej w obszarze 3,8150 – 3,87.

Na EUR/PLN źle nie jest – z perspektywy nabywców euro. Mamy kurs rzędu 4,1230, na pewno okolice 4,11 – 4,1150 to strefa wsparcia, po drugiej stronie mamy 4,1640, okolice 4,18 – jako poziomy czy też strefy oporu. Jutro o 14:00 wskaźniki koniunktury gospodarczej GUS, które walutami raczej nie wstrząsną, ale same w sobie są ciekawe jako miernik sytuacji ekonomicznej naszego kraju.