Tak mógłby jednak twierdzić tylko ten, kto nie zna szerszego kontekstu tej sprawy. Rynkowa licytacja, co do liczby banków, które będą musiały się dokapitalizować po stress-testach narastała od poniedziałku, stąd też potencjalnie ryzykowna bomba była psychologicznie rozbrajana od jakiegoś czasu. Teraz ważne będzie tylko to, czy problemy ma któryś z tuzów, czy tylko głównie średnie i małe podmioty. Jeżeli tylko to drugie, to w poniedziałek rano możemy zanotować odbicie na euro, czemu mógłby sprzyjać też odczyt niemieckiego indeksu IFO obrazującego nastroje w niemieckim biznesie. Mediana oczekiwań mówi o spadku do 98,9 pkt. w październiku wobec 99,3 pkt. we wrześniu, ale nie zapominajmy o pozytywnym zaskoczeniu odczytem przemysłowego PMI wczoraj. Jednak fakt, że niemiecki biznes potrafi się szybciej dostosować do trudnych warunków nie będzie oznaczał wcale, że podobna tendencja pojawi się w innych krajach strefy euro – wręcz odwrotnie, stąd też presja na dalsze wsparcie ze strony ECB będzie się w najbliższych miesiącach utrzymywać, warunkując tym samym zachowanie się euro.

Ze strony analizy technicznej EUR/USD rysuje się scenariusz odbicia w stronę oporu na 1,2730 na początku przyszłego tygodnia, po tym jak nie udało się dzisiaj zejść poniżej wsparcia 1,2630. W kolejnych dniach nastroje będą dyktować oczekiwania związane z komunikatem FED w środę.

Sytuacja na koszyku BOSSA USD zaczyna być zastanawiająca… dla byków. Wsparcie na 72,30 pkt. może paść lada chwila, stąd też warto zobaczyć wykres w szerszej skali. I zadać sobie pytanie, czy ewentualne rozczarowanie „wyważonym” komunikatem FED w środę nie doprowadzi do przetestowania okolic wsparcia 71,00-71,20, co byłoby dopełnieniem korekcyjnej fali c. W przełożeniu na wspomniany wcześniej EUR/USD mogłoby to skutkować krótkotrwałym odbiciem nawet w okolice 1,2950-85.