Wzrost awersji do ryzyka jest efektem szeregu czynników tak ze sfery ekonomii, jak i domen pokrewnych. Cieniem na wycenach rzucać się może wzrost obaw o kondycję światowej gospodarki, napięcia geopolityczne (na linii Waszyngton-Moskwa, walka z Państwem Islamskim) czy dalsze rozprzestrzenianie wirusa Ebola. Jako źródło opóźnionej reakcji wymienilibyśmy również ważne stwierdzenie z ostatniego raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego o zbyt niskim oszacowaniu przez rynek ryzyka.

W ostatnich dniach nastąpiły więc globalne przetasowania w portfelach polegające na wycofywaniu kapitału z ryzykownych instrumentów (akcje, aktywna gospodarek wschodzących) na rzecz bezpiecznych obligacji, złota i stabilnych walut (frank, jen). Czwartek przyniósł dalszą, gwałtowną wyprzedaż złotego i innych walut emerging markets. Traciły mocno obligacje peryferyjnych krajów strefy euro. Prym wiodły papiery Grecji. Rentowność 10-latek tego kraju wzrosła na przestrzeni ostatnich 3 sesji o więcej niż 200 pb. W nieco ponad miesiąc zniwelowana została całość zysków wypracowanych w tym roku. W Grecji wciąż bardzo krucha i niepewna jest sytuacji polityczna. Rośnie ryzyko przedterminowych wyborów. Tymczasem rząd w Atenach zamierza o rok skrócić okres obowiązywania programu pomocowego. Kluczowym czynnikiem jest jednak wzrost obaw o kondycję finansową kraju w sytuacji zahamowania ożywienia w krajach strefy euro.

Dane z gospodarek nie mały tak silnego przełożenia na rynki, jak w środę. Odczyt produkcji przemysłowej z USA potwierdził dobrą kondycję sektora w III kw. Po słabym sierpniu, we wrześniu wytwórczość w Stanach rosła w tempie nieobserwowanym od 4 lat (1,0 proc. m/m). Wykorzystanie mocy produkcyjnych sięgnęło najwyższego poziomu od czerwca 2008 r. (79,0 proc.). Z rynku pracy napłynęły bardzo optymistyczne wiadomości. Liczba osób po raz pierwszy rejestrujących się po zasiłek dla bezrobotnych spadła w tygodniu zakończonym 12 października do najniższego poziomu od 14 lat (264 tys.). Słabsze wyniki wykazał natomiast we wrześniu rynek nieruchomości (pierwszy od 4 miesięcy spadek indeksu Stowarzyszenia Deweloperów NAHB). Nie nastąpiła jednak radykalna zmiana postrzegania sytuacji branży, ani tym bardziej gospodarki jako całości.

Końcówka tygodnia przyniesie, naszym zdaniem, względnie ustabilizowanie sytuacji i korekcyjne odbicie kursów akcji i walut emerging markets. Już wczoraj pozytywne sygnały zaczęła wykazywać warszawska giełda. Złoty będzie odzyskiwał siły. Nie spodziewamy się, by doszło do trwałego przełamania poziomu 4,24 na parze EUR/PLN. CHF/PLN powróci poniżej 3,50, a USD/PLN w rejon 3,30. W centrum uwagi pozostaną dane o produkcji przemysłowej z Polski oraz kolejne odczyty z rynku nieruchomości w USA (pozwolenia i rozpoczęte budowy domów). Pod koniec sesji wstępne wyniki ankiet nastrojów konsumentów opublikuje Uniwersytet Michigan. Nie spodziewamy się żadnych negatywnych wyników. Dolar nie powinien dziś już wyraźnie tracić na wartości.

EURPLN: Dalsza przecena złotego do euro w czwartek. Kurs dotarł w rejon 4,240, czyli nieco wyżej niż prognozowane 4,22/23. Rynek zamknął się poniżej szczytów z września. Zakładamy, że jest to szczyt możliwości umocnienia wspólnej waluty do złotego w najbliższych tygodniach. Spodziewamy się powrotu kurs na niższe poziomy i przedłużenia okresu przebywania w konsolidacji między 4,17 a 4,23.

EURUSD: Dolar stabilnie do euro. Próby ponownego wzmocnienia amerykańskiej waluty spełzły na niczym. Rynek jest zorientowany na wzrosty i takiej tendencji oczekujemy podczas dzisiejszej sesji. Nadal obowiązuje scenariusz ruchu w kierunku 1,30 do końca października.