Wzrost niepewności na rynkach międzynarodowych uderzył w waluty naszego regionu. Złoty od rana traci na wartości zarówno wobec euro jak i dolara. EUR/PLN pokonał opór na poziomie 3,6050 i obecnie znajduje się w okolicach 3,6150. Zniżkująca para EUR/USD wywindowała kurs USD/PLN do 2,4680. W ciągu ostatnich dni złoty oddał sporą część zysków wobec funta. Jeszcze na początku tego tygodnia kurs GBP/PLN oscylował wokół 4,7200, by w piątek rano znaleźć się na poziomie 4,8550.W ostatnim czasie, zauważyć można zmianę sentymentu wśród inwestorów wobec amerykańskiej waluty. Dolar nie reaguje na napływające niekorzystne informacje z gospodarki amerykańskiej, zyskując na wartości wobec euro. Listopadowe, znacznie wyższe od oczekiwań dane o napływie kapitałów netto do USA sygnalizują, że inwestorzy coraz chętniej nabywają aktywa amerykańskie. Sprzyja temu rekordowo niska wartość dolara oraz perspektywa cięć stóp procentowych co przyciąga kapitał spekulacyjny na rynek stopy procentowej w USA. Wzrost zainteresowania rynkiem amerykańskim, przekłada się na odpływ części kapitałów z rynków wschodzących. Jeśli trend ten będzie kontynuowany i dolar będzie się umacniał, rosną szanse na większą przecenę takich walut jak nasza.
Czwartkowa sesja przyniosła kolejny dzień zwiększonego popytu na amerykańską walutę. Po wielu dniach deprecjacji dolara inwestorzy uznali, że jest na tyle tani, że czas na rozpoczęcie wzrostowej korekty. Narazie większe spadki kursu EUR/USD powstrzymywane są przez wsparcie na poziomie 1,46 natomiast, jeśli zostanie ono pokonane to popyt na dolara prawdopodobnie jeszcze wzrośnie.
Pierwszym celem stanie się wtedy poziom 1,45. Sytuacja taka jest dosyć dziwna ze względna na publikowane w ostatnim czasie dane makroekonomiczne ze Stanów Zjednoczonych, które nie dają najmniejszych nadziei na szybką poprawę w gospodarce. Także wczorajsze informacje z sektora nieruchomości okazały się po raz kolejny gorsze od prognoz. Wymowny był także odczyt indeksu FED z Filadelphi, okazało się, bowiem że w styczniu spadł on do -20,8 punktu wobec prognozy na poziomie -1,6 pkt.
Wydaje się jednak, że czynnikiem, który w tej chwili ma największy wpływ na zachowanie inwestorów jest nadzieja na to, że sytuacja w USA zostanie uratowana dzięki obecnej działalności FED oraz prezydenta Busha. Dziś bowiem ma on ogłosić informacje dotyczące planu poprawy sytuacji w gospodarce. Pierwsze doniesienia sugerują, że należy spodziewać się działań na dużą skalę włącznie z obniżkami podatków oraz innymi ułatwieniami dla biznesu.
Wydaje się jednak, że jest już trochę za późno na takie działania. Gdyby zostały one wprowadzone kilka lat temu prawdopodobnie udałoby się uniknąć obecnej sytuacji, natomiast teraz uniknięcie recesji jest już mało prawdopodobne.
Dzisiaj poznamy jeszcze indeks nastroju Uniwersytetu Michigan oraz indeks wskaźników wyprzedających. Dane te jednak będą miały ograniczony wpływ na rynek ponieważ wielu inwestorów oczekiwać będzie na wystąpienie prezydenta Busha.