Najprawdopodobniej Rada pozostawi je na niezmienionym poziomie – 4,0%. Przekonanie o tym jest dość powszechne, co potwierdza ostatnia ankieta przeprowadzona przez agencję Bloomberga wśród ekonomistów.
Za Oceanem czeka nas w czwartek również pierwsze w 2008 roku wystąpienie szefa Fed – Bena Bernanke. Na podstawie jego wypowiedzi inwestorzy i analitycy będą mogli prognozować skalę kolejnej obniżki stóp, bo co do tego, że ona nastąpi, większość uczestników rynku wydaje się nie mieć wątpliwości. Byłoby więc wielkim zaskoczeniem, gdyby w styczniu Fed nie zmniejszył ponownie stóp procentowych w USA. Przyjmuje się, że spadną one o co najmniej 25 punktów bazowych.
W czwartek czeka nas także posiedzenie Banku Anglii – i tu prognozy nie są już tak jednoznaczne. W środę dolar delikatnie umacniał się wobec euro. O godz. 16.30 kurs eurodolara kształtował się na poziomie 1,4686 USD.
Na wartości tracił natomiast złoty. Przed godz. 14.00 za 1 euro płacono 3,5940 zł, a za 1 dolara 2,4460 zł. O godz. 16.30 było to już odpowiednio 3,6005 i 2,4540. Ciekawą wypowiedź usłyszeliśmy w środę z ust wicepremiera Pawlaka, który podczas spotkania z przedstawicielami Amerykańskiej Izby Handlowej stwierdził, że dochodzimy już do granicy siły naszej waluty. Jednak większy wpływ na pozycję złotego będą miały w najbliższej przyszłości wydarzenia na światowych rynkach. Nie należy więc przeceniać wpływu tego typu wypowiedzi. Obecnie niestety niewiele zależy od nas samych. Najdobitniej przekonują się o tym inwestorzy na warszawskiej giełdzie, którym spadki na amerykańskim rynku akcji mocno drenują portfele.