Takiej sytuacji trudno się dziwić. Amerykańska waluta wciąż uważana jest za bezpieczną przystań na niebezpieczne czasy. Dodatkowo problem wydaje się rozszerzać na cały świat. Wczoraj największy francuski bank ogłosił BNP Paribas, że wstrzymuje wypłatę środków z wartego ponad 2,2 miliarda dolarów funduszu hedzingowego, tłumacząc się właśnie niekorzystna sytuacja na rynku nieruchomości.
Na taką sytuację zareagowała również polska waluta. Wzrost awersji do ryzyka przełożył się na wyprzedaż złotego i wzrost kursu EURPLN z poziomu 3,76 we czwartek rano do poziomu 3,78 w piątek. Kurs USDPLN wzrósł z 2,72 do 2,76.
To czy obecna sytuacja na rynku będzie utrzymywana zależeć będzie głównie od nastrojów panujących na rynkach, gdzie głównych sygnałów doszukiwać się należy w informacjach płynących do nas ze Stanów Zjednoczonych. Jeżeli inwestorzy w dalszym ciągu nie będą wierzyć w polepszenie się kondycji amerykańskiej gospodarki, może się to przełożyć na dalszy wzrost awersji do ryzyka a co za tym idzie na umocnienie jena i amerykańskiego dolara kosztem walut europejskich oraz walut krajów rozwijających się w tym polskiego złotego.