Beżowa Księga miała wymowę raczej uspokajającą – zauważono w niej spowolnienie gospodarcze w USA, ale Fed nie spodziewa się bynajmniej recesji. Wyższy odczyt inflacji CPI stawia wszystkich tych, którzy oczekiwaliby kolejnej obniżki stóp procentowych w USA w niewygodnej sytuacji. Póki co, EURUSD jest na 1,4230, blisko historycznych szczytów. Patrząc na fundamenty, powinniśmy zobaczyć powrót do korekty spadkowej, ale póki co na rynku dominuje spekulacja stricte pod oczekiwania kontynuacji wzrostów. Nie po raz pierwszy rynek „oderwał się” od fundamentów, ale taka już jego specyfika.

Rynek lokalny podąża za eurodolarem – gdy ta para spada, mamy osłabienie złotego, gdy z kolei EURUSD rośnie – złoty zyskuje na wartości. Trzeba zauważyć, że kolejne zyski są coraz to mniejsze i mniejsze co pozwala przypuszczać, że strefa 2,60 USDPLN i 3,70 EURPLN będzie miejscem odbicia się kursów. Stoi za tym bardzo dużo argumentów technicznych – linie kanałów spadkowych, poziomy indeksu siły względnej itd. Niestety, tak długo, jak nastroje będą rządzić notowaniami kursów, możemy spodziewać się wahań raz w jedną, raz w drugą stronę. Krótkoterminowi spekulanci, o ile będą decydować się na wejście w rynek, to zapewne będą to długie pozycje w USDPLN i EURPLN.

W kalendarzu danych makroekonomicznych trzeba zwrócić uwagę na indeks Wskaźników Wyprzedzających i indeks koniunktury w regionie filadelfijskim – rynki mogą wykorzystać gorsze odczyty (o ile takowe rzeczywiście będą mieć miejsce) do dalszej spekulacji o obniżce stóp procentowych „zapominając” o podanym niedawno wzroście inflacji w Stanach. Nieco wcześniej, bo o godzinie 14:00 GUS poda dane o dynamice produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej. Można oczekiwać spowolnienia dynamiki wzrostu, co teoretycznie byłoby krótkoterminowym impulsem do sprzedaży PLN za waluty obce.