Środowy handel rozpoczął się od przeceny polskiej waluty. Inwestorzy w ten sposób zareagowali na spadek apetytu na ryzyko, wywołany silną wyprzedażą akcji na chińskiej giełdzie (indeks Shanghai Composite spadł o 4,3 proc.). Po godzinie 14-tej humory dodatkowo popsuł im Główny Urząd Statystyczny, który opublikował gorsze od prognoz dane o produkcji przemysłowej. W lipcu była ona niższa o 4,6 proc. niż przed rokiem. Rynkowy konsensus kształtował się natomiast na poziomie -3,2 proc. Negatywnym impulsem były też dane o cenach produkcji sprzedanej przemysłu. Wzrosły one o 3 proc. rok do roku wobec oczekiwanego wzrostu o 3,9 proc. i wobec 4,1 proc. przed miesiącem. Słabe dane wypchnęły kurs USD/PLN do dziennego maksimum na 2,9742 zł, a EUR/PLN do 4,1926 zł.

Większy popyt na złotego pojawił się po otwarciu sesji na Wall Street. Amerykańscy inwestorzy zignorowali niepokojące sygnały płynące z chińskiej giełdy. To natychmiast poprawiło nastroje na rynkach, stając się impulsem do kupna polskiej waluty. Siłę tego popytowego impulsu dodatkowo wzmocniła przecena dolara do europejskich walut.

W czwartek sytuacja na rodzimym rynku walutowym w dalszym ciągu będzie kształtowana przez nastroje na świecie. Najbardziej prawdopodobny scenariusz, bazujący na założeniu dzisiejszych wzrostów na Wall Street i korekcyjnego odbicia na chińskiej giełdzie, zakłada dalszy spadek USD/PLN i EUR/PLN. Większego wpływu na notowania tych par nie będą miały publikowane jutro dane o inflacji bazowej w Polsce oraz protokół z ostatniego posiedzenia FOMC.