Osłabienie złotego, podobnie jak to ma miejsce w przypadku innych walut regionu, to przede wszystkim efekt obserwowanej dziś zysków na głównych europejskich giełdach, prowadzącej do lekkiego spadku apetytu na ryzyko.

Z punktu widzenia analizy technicznej, obecne wzrosty polskich par, są zwykłą korektą ostatnich spadków, które sprowadziły ich kursy do najniższych poziomów od 7-8 miesięcy. Jej zasięg zależeć będzie tylko i wyłącznie od nastrojów dominujących na rynkach finansowych. Czynnikiem dodatkowym będzie zachowanie kursu EUR/USD.

Pozytywny sentyment do złotego, jak również lepsze oceny polskiej gospodarki w oczach inwestorów zagranicznych sugerują, że korekta raczej nie będzie głęboka. Dlatego trzeba się liczyć z jego dalszą aprecjacją. Jej celem może być poziom 2,75 zł dla USD/PLN, 4 zł dla EUR/PLN i 2,62-2,64 zł dla CHF/PLN. To najbliższe wsparcia na wykresach tych par. Dopiero tam można oczekiwać wyhamowania spadków.