Jednak to nie wymienione publikacje, a sytuacja na rynkach akcji, która już od pewnego czasu determinuje nastawienie inwestorów do ryzyka, zdecyduje o tym, w którą stronę podążą główne pary. Tymczasem główny wpływ na giełdy w tym i kolejnych tygodniach będą miały raport kwartalne publikowane przez amerykańskie spółki. W środę rozpoczyna się bowiem kolejny sezon publikacji wyników na Wall Street.
Analiza techniczna sugeruje, że dolar może zamknąć tydzień umocnieniem w stosunku do europejskich walut. Umocnienie to nie powinno jednak być duże. Sytuacja na wykresach EUR/USD, GBP/USD i USD/CHF, jakkolwiek daje przewagę „zielonemu”, jest daleka od jednoznacznych rozstrzygnięć. Dlatego w najbliższym czasie wahania tych par w dalszym ciągu będą pozostawać w rysowanych od trzech tygodni trendach bocznych.
W tym tygodniu pod lekką presją sprzedających prawdopodobnie będą pozostawać notowania USD/JPY i EUR/JPY. Będzie ona tym większa, im silniejsze będą spadki na giełdach. Na wykresach obu par podaż ostatnio wyraźnie zaznaczyła swoją przewagę. Powrót odpowiednio do 93,50-94,00 jenów i 131,50 jenów to prawdopodobny scenariusz.
Po zeszłotygodniowym umocnieniu do dolara i euro, które zaowocowało ich sygnałami sprzedaży, należy oczekiwać stabilizacji kursu złotego, która poprzedzi dalszą jego aprecjację. Sytuacja na wykresach USD/PLN i EUR/PLN sugeruje spadek do odpowiednio 3 zł (psychologiczne wsparcie) i 4,24 zł (dołek z kwietnia br.) jeszcze w lipcu.