Mimo wielu niepewności okazało się, że pierwsze trzy miesiące 2009 roku wypracowały wzrost rzędu 0,8 % r/r. Prognozy mówiły o dodatniej dynamice na poziomie 1 % ale nie powinniśmy się tym martwić, ponieważ jesteśmy i tak jedną z nielicznych zielonych wysp na mapie całej Europy. Pewne zmartwienie wprowadził odczyt inflacji CPI w Strefie Euro, która wyniosła 0,0 % r/r. O godzinie 14.30 nastąpił drugi odczyt dynamiki PKB z USA. Dane okazały się gorsze od prognoz i na ten moment możemy stwierdzić, że gospodarka Stanów Zjednoczonych skurczyła się o 5,7 % r/r, jeśli mowa o pierwszym kwartale. Pod koniec sesji europejskiej poznaliśmy wyniki Indeksu Chicago PMI, który wyniósł 34,9 pkt. wobec prognoz oscylujących wokół 42 pkt. Inwestorzy otrzymali również informacje o Indeksie nastroju Uniwersytetu Michigan(68,7 pkt., prognozy mówiły o 68 pkt.)

Niechęć do dolara

Ostatni dzień tygodnia to wciąż osłabianie się „zielonej” waluty. Otwarcie sesji europejskiej to walka eurodolara z poziomem 1,40. W pewnym momencie jednak niedźwiedzie nie wytrzymały i strona popytowa wywindowała kurs głównej pary walutowej w okolice 1,41. Dolar amerykański zdecydowanie przez cały piątek tracił do wszystkich walut – zarówno do funta brytyjskiego, jena japońskiego, franka szwajcarskiego jak i złotego. Tuż przed godziną 16.00 kurs głównej pary walutowej wynosi 1,4102 i dzisiejsze poziomy są najwyższymi poziomami od początku roku.

Mocniejszy złoty

Od poranka złoty umacnia się zarówno do euro jak i dolara. Jeszcze przed otwarciem polskiego rynku notowaliśmy maksima na poziomach 4,5238 na parze EURPLN oraz 3,2437 na USDPLN. Jednak te poziomy okazały się za wysokie i złoty sukcesywnie się umacniał będąc najsilniejszy przy poziomach odpowiednio 4,4555 oraz 3,1541. Dość pozytywnie zostały odebrane dane odnośnie dynamiki PKB, jednak druga połowa dnia to z powrotem obawy przed ryzykowniejszymi aktywami. Tuż przed godziną 16.00 kurs EURPLN wynosi 4,4898, natomiast notowania pary USDPLN wskazują poziom 3,1813.