Polska waluta pozostawała dziś pod wyłącznym wpływem nastrojów na świecie, które od kilku miesięcy przede wszystkim kształtowane są przez sytuację na największych giełdach oraz pod wpływem notowań EUR/USD. Podobnie jak w ostatnich tygodniach, inwestorzy zignorowali natomiast inne impulsy. Bez echa pozostała wypowiedź ministra finansów Jacka Rostowskiego dla Financial Times, o możliwym rocznym opóźnieniu w wejściu Polski do Strefy Euro jako następstwo spowolnienia gospodarczego, jak również opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny dane o przeciętnym wynagrodzeniu w I kwartale br. (3185,61 zł; wzrost o 2,9 proc. k/k).

W kolejnych dniach wciąż sytuacja na giełdach oraz notowania EUR/USD, będą stanowić podstawowy impuls kształtujący zachowanie złotego. Inne impulsy, jak wyniki jutrzejszego przetargu obligacji, środowe dane o cenach konsumpcyjnych w Polsce, czy piątkowy raport nt. salda rachunku obrotów bieżących, będą miały jedynie drugorzędny wpływ, wzmacniając lub osłabiając pierwotne impulsy.

Dzisiejsze wahania złotego nie wpływają na zmianę sytuacji na wykresach dziennych USD/PLN i EUR/PLN. Układ sił ulegnie zmianie dopiero w momencie, gdy kurs dolara zdecydowanie wybije się poniżej 3,1919 zł (dołek z 14 kwietnia br.) lub powyżej 3,40 zł (3-mies. linia trendu spadkowego), natomiast euro pokona analogiczne bariery techniczne na 4,24 zł lub 4,57 zł.