Większego wpływu na notowania nie miała dyskusja odnośnie deficytu sektora finansów publicznych, którą wywołała publikacja Komisji Europejskiej. KE ogłosiła prognozę wzrostu gospodarczego, według której PKB w tym roku w Polsce obniży się o 1,4% (nasza prognoza wynosi aktualnie +0,6%). To znacznie mniej niż wynosi prognoza rządu, który zakłada wzrost gospodarczy na poziomie przynajmniej 1,7%. Wynikiem tego jest duża rozbieżność co do szacunków deficytu sektora finansów publicznych na ten rok – Ministerstwo Finansów oczekuje deficytu na poziomie 4,6% PKB, podczas gdy KE zakłada deficyt o 2 punkty procentowe większy. Te dywagacje póki co nie wpłynęły istotniej na notowania złotego, ale nie można wykluczyć, iż obawy związane z deficytem powrócą, gdy sentyment na rynku ulegnie pogorszeniu. Bardziej istotne dla złotego były natomiast popołudniowe dane z USA, które dostarczyły amunicji optymistom. Indeks umów kupna domów wskazał na kolejny wzrost podpisanych umów - o 3,2% m/m w marcu po wzroście o 2,1% w lutym. Wzrosły również wydatki na inwestycje budowlane (o 0,3% m/m), mimo iż oczekiwano spadku (o 1,3% m/m). Mimo, iż nie są to figury, które z reguły mają istotny wpływ na notowania, obecnie każda dobra informacja może wyraźnie odcisnąć się na notowaniach, również złotego. Pod koniec poniedziałkowego handlu w Warszawie notowania EURPLN oscylują wokół 4,36, zaś USDPLN 3,27, odpowiednio 6 i 7 groszy niżej niż przed długim weekendem.