Na razie się broni, ale dalszy ruch w dół może być kwestią czasu przy sporej niepewności w bieżącym tygodniu. Do oczekiwania na amerykańskie dane PKB i niewiadomą, czy Chrysler i GM ogłoszą bankructwo doszła jeszcze świńska grypa. Giełdy więc świecą na czerwono i to kolorem odblaskowym (oczywiście oprócz spółek farmaceutycznych), a w takim otoczeniu eurodolar nigdy nie zachowywał się pozytywnie.

Gdzie te zakupy?

Złoty już na otwarciu był znacznie słabszy niż w piątek. Wprawdzie przez ok. godzinę próbował zanegować ten ruch, ale ogólnie niezbyt sprzyjający klimat inwestycyjny oraz słabe dane gospodarcze zaczęły przesuwać rynek coraz to wyżej i wyżej. Warto może wspomnieć, że sprzedaż detaliczna okazała się dużo gorsza od oczekiwań. I nie pomogły ani dane o wielkim kupowaniu samochodów w polskich salonach przez Niemców, ani tak medialne ogołocone przygraniczne bazarki i sklepy przez turystów z Niemiec, Słowacji i Litwy. Tak więc po tej porannej godzinie spokoju złoty osłabiał się przez kolejną część dnia i w najsłabszym momencie był kwotowany prawie na poziomie 4,60 wobec Euro i tuż powyżej 3,50 wobec dolara amerykańskiego.

Na zakończenie

Pod koniec dnia widać trochę uspokojenia, ale po części jest to związane z zamykaniem krótkich pozycji na parach złotówkowych. Tuż przed godziną 16-stą EUR/PLN jest na poziomie 4,57, a USD/PLN 3,4875. Po raz kolejny, i to nawet biorąc poziomy w tej chwili, a nie te najsłabsze w ciągu dnia, Złoty okazał się o wiele słabszy od pozostałych walut w regionie tracąc wobec czeskiej korony i węgierskiego forinta po ok. 1% w dniu dzisiejszym.