Warto poświęcić chwilę na analizę tekstu wczorajszego wystąpienia Jean-Claude’a Tricheta, szefa Europejskiego Banku Centralnego. W dniu wczorajszym ECB podniósł podstawową stopę procentową do 4,25%. Inwestorzy oczekiwali takiego scenariusza wydarzeń, dlatego też nie spodziewaliśmy się umocnienia euro po ogłoszeniu decyzji. Kilka niespodzianek przyniosła jednak konferencja prasowa. Ze słów, które na niej padły wynika przede wszystkim, że wczorajsza podwyżka stóp przez ECB nie powinna być pierwszą w serii. Nie przekazano rynkom żadnych sygnałów, które kazałyby sądzić, że bank wchodzi na ścieżkę zacieśniania polityki pieniężnej. ECB przyjmie raczej postawę czekaj-i-patrz, aby ocenić jak kształtować się będzie sytuacja. Trichet powiedział również, że w drugim kwartale 2008 tempo wzrostu gospodarczego będzie niższe niż w pierwszym, jednak pierwsze półrocze należy oceniać całościowo, biorąc pod uwagę fakt, że wzrost w pierwszym kwartale pozytywnie zaskoczył analityków banku. Najważniejszym zagrożeniem dla wzrostu jest obecnie wzrost cen energii i żywności. Szef ECB podkreślał, że Europejczycy muszą pogodzić się z obniżeniem standardu życia z powodu zwiększonych wydatków na energię, a jednocześnie ostro krytykował kartele naftowe (bez wskazywania poszczególnych krajów jako winnych) za podwyższanie cen, które może prowadzić do znacznego spowolnienia gospodarczego całego świata. Bank spodziewa się utrzymania umiarkowanego tempa wzrostu. O inflacji powtórzono to, co usłyszeliśmy miesiąc temu: obecnie najważniejszym zadaniem ECB jest zakotwiczenie oczekiwań inflacyjnych na niskim poziomie oraz powstrzymanie pracowników od przedstawiania wygórowanych żądań płacowych, które mogłyby rozkręcić płacowo-cenową spiralę inflacyjną. Trichet ocenia również, że konieczne jest zmniejszenie dostępności kredytu, ponieważ tempo wzrostu podaży pieniądza przekracza to, które wynikałoby z tempa wzrostu gospodarczego. Podczas konferencji padły również istotne słowa o regulacjach dotyczących przeprowadzania przez ECB operacji otwartego rynku. Dotychczas w zamian za gotówkę bank przyjmował praktycznie każdy rodzaj papierów wartościowych (łącznie z obligacjami zabezpieczonymi kredytami hipotecznymi) i w ostatnich latach Fed oraz Bank Anglii prowadziły politykę wzorowaną na postępowaniu ECB. Obecnie możliwe jest rozważenie zacieśnienia regulacji, co równoznaczne byłoby z utrudnieniem dostępu banków do operacji zwiększających płynność. Jest to prawdopodobnie bardziej delikatny sposób podnoszenia kosztu pieniądza w gospodarce.

Reakcja złotego oraz innych walut regionu na podwyżkę stóp oraz na słowa wypowiedziane na konferencji wskazuje na coraz większe zaufanie inwestorów do naszej waluty. Jeśli bowiem stopy będą rosnąć w Eurolandzie, konieczne staną się podwyżki w naszym kraju. Ryzyko inwestycyjne natomiast ciągle maleje. Co więcej, podczas konferencji inwestorzy przekonali się, że mimo wszystko stopy procentowe w naszym kraju będą rosnąć szybciej niż w Eurolandzie. I że niekoniecznie doczekamy się obniżek w 2009 roku.