Takie zmiany natomiast powinny mieć miejsce jednak w kolejnych dniach. Katalog publikacji makroekonomicznych na ten tydzień przedstawia się imponująco. Inwestorzy m.in. dowiedzą się jak w kwietniu sprzedawały się nowe domy w USA (prognoza: -1,1 proc.) oraz jakie były wydatki (prognoza: 0,2 proc.) i przychody Amerykanów (prognoza: 0,2 proc.), jak w maju kształtowała się wartość indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan (prognoza: 60 pkt.) i inflacja w strefie euro (prognoza: 3,3 proc. r/r). Poznają również kolejne przybliżenie danych o dynamice amerykańskiego PKB (prognoza: 0,9 proc.).
Gdyby kierować się zeszłotygodniowymi sentymentami na rynku walutowym, to najbliższe dni powinny przynieść dalsze osłabienie amerykańskiej waluty. W przypadku EUR/USD nie ma ani technicznych, ani fundamentalnych przeszkód, żeby para ta wróciła w okolice 1,60 dolara. Jednak już większe i dłuższe wzrosty, zwłaszcza te liczone w tygodniach, są wątpliwe.
O godzinie 8:30 za euro trzeba było zapłacić 1,5765 dolara. W tym samym czasie kurs GBP/USD testował poziom 1,9810, USD/CHF 1,0253, a USD/JPY 103,25.