Przesłuchanie miało miejsce w czasie, gdy wewnątrz Fed coraz wyraźniej widać różnice zdań. W poniedziałek członkini Zarządu Fed, Michelle Bowman, opowiedziała się za obniżką stóp już w lipcu, jeśli presja inflacyjna pozostanie ograniczona. Jej wypowiedź przyczyniła się do osłabienia dolara amerykańskiego. Podobne stanowisko prezentował wcześniej Christopher Waller, który uważa, że obecny poziom stopy funduszy federalnych jest o 1,25–1,5 punktu procentowego wyższy od poziomu neutralnego. Oba te nazwiska są wymieniane jako potencjalni następcy Powella w przyszłym roku, co dodatkowo nadaje ich głosom politycznego ciężaru.
Jednocześnie jednak inni członkowie FOMC zaczęli sygnalizować bardziej ostrożne podejście. Prezes oddziału Fed w Kansas City wyraził brak pośpiechu w kwestii łagodzenia polityki monetarnej, a Michael Barr zaznaczył, że realna gospodarka pozostaje w solidnej kondycji, co przemawia za utrzymaniem obecnego poziomu kosztu pieniądza.
W efekcie coraz wyraźniejsze stają się oznaki rosnących podziałów wewnątrz Fed. Konsensus, który jeszcze kilka miesięcy temu wydawał się spójny, zaczyna się "kruszyć". Już w lipcu możliwa jest gorąca debata o zasadności obniżki stóp, zwłaszcza jeśli najbliższe dane inflacyjne nie wykażą wyraźniejszego wpływu ceł na ceny.
Taki scenariusz może wzmocnić oczekiwania rynkowe na dalsze luzowanie polityki pieniężnej. Od zeszłego tygodnia rynki wyceniły dodatkowe obniżki stóp o około 12 punktów bazowych do końca roku. Jeśli niejednolitość stanowisk wewnątrz FOMC będzie się pogłębiać, wycena ta prawdopodobnie wzrośnie. To natomiast zła wiadomość dla dolara, który może znaleźć się pod dalszą presją spadkową.