O poranku zmienność na dolarze jest niewielka, a do południa nie poznamy żadnych ważnych danych makro. Dopiero o godzinie 14:30 opublikowane zostaną dane o zamówieniach na dobra, a o 16:00 dane o zapasach ropy naftowej ze Stanów Zjednoczonych. Warto też zwrócić uwagę, że ważniejsze dane zostaną opublikowane dopiero w piatek - inflacja PCE Core, a po weekendzie poznamy szereg istotnych odczytów z USA, które będą kształtować nastroje co potencjalnej podwyżki stóp procentowych w listopadzie (choć na razie szanse na taki ruch wydają się niewielkie).

Patrząc na wykres EURUSD pod kątem analizy technicznej, notowania pogłębiły wczorajsze dołki, a dziś zostało ustanowione minimum przy 1,0555, co potwierdziło, że główna para walutowa znajduje się w trendzie spadkowym. Na ten moment nic nie wskazuje, aby sentyment miał się zmienić, dlatego też bazowym scenariuszem wydaje się test wsparcia przy 1,0530, gdzie wypadają się dołki z marca tego roku. Z kolei przebicie poniżej tego poziomu może prowadzić do ataku na kolejne wsparcie przy 1,0480. Gdyby jednak sentyment uległ zmianie, kluczowym oporem w krótkim terminie pozostają okolice 1,0610-1,0620.

Jeśli chodzi o złotego, ten nie radzi sobie najlepiej. Dalsze spadki na kursie EURUSD wywierają presję na naszą krajową walutę. O ile zmienność o poranku jest niewielka, tak w skali ostatnich dni widać osłabienie PLNa. Notowania USDPLN konsolidują nieznacznie poniżej szczytów z 12 i 20 września. Ewentualne przebicie się powyżej, mogłoby prowadzić do ataku na poziom 4,40 zł. Patrząc z kolei na EURPLN, obserwujemy wyhamowanie zeszłotygodniowych spadków. Na interwale D1 tworzy się świeca z dolnym cieniem, podobna do tej z poniedziałku, co może wspierać scenariusz wzrostowy z celem na opór przy 4,65 zł. Przed godziną 11:00 za dolara trzeba zapłacić,3636 zł, za euro 4,6077 zł, za franka 4,76 zł, a za funta 5,30 zł.