Dolar trzymał się całkiem nieźle, gdyż nie zareagował zbytnio na informacje ze Strefy Euro, gdzie według wstępnych szacunków marcowa inflacja podskoczyła do poziomu 3,5% r/r. Wynik ten zaskoczył inwestorów, którzy obstawiali dynamikę cen konsumentów na poziomie 3,3% w skali roku.

Opór ze strony popytu na amerykańską walutę ustąpił dopiero popołudniu i w zasadzie bez istotnego powodu, a nawet wbrew lepszemu od oczekiwań wynikowi wskaźnika koniunktury Chicago PMI, który ku zaskoczeniu rynku podskoczył z 44,5 przed miesiącem do 48 obecnie (rynek oczekiwał 46), co może wskazywać na zdobycie uznania inwestorów przez czynniki techniczne. Oczywiście również zawartość kalendarza wydarzeń na ten tydzień nie sprzyja przychylnemu spojrzeniu na amerykańską walutę, gdyż niesie on za sobą ryzyko złych informacji z amerykańskiego rynku pracy.

Jeśli chodzi o złotego to w dalszym ciągu na rynku EURPLN panuje względna równowaga sił, z lekkim wskazaniem na stronę popytu na złotówkę. Lekka przewaga zleceń kupna złotego przełożyła się na spadek tego kursu w okolice 3,5150, a więc w dalszym ciągu brakuje nam ok. figury do historycznego dołka ukształtowanego pod koniec lutego nieco poniżej 3,51. Z kolei kurs USDPLN przy stabilizacji eurozłotego odzwierciedlił dziś ruchy eurodolara, co spowodowało spadek tego kursu niemal do 2,21.

Wydaje się, że podobny przebieg będą miały również najbliższe dni, a szanse na przełom i bardziej zdecydowane ruchy wiązałbym z zaplanowanymi na środowe popołudnie wydarzeniami z USA, tj. publikacją wskaźnika zatrudnienia ADP oraz wystąpieniem Bena Bernanke przed Połączoną Komisją ds. Ekonomii.