Trzecia kolejna sesja osłabienia złotego i kolejne sygnały kontynuacji wzrostowej tendencji cen podstawowych walut polskiego handlu zagranicznego. Po USDPLN i GBPPLN, które wzbiły się na tegoroczne maksima już w poniedziałek, wczoraj uczynił to EURPLN, a bliski tego jest także CHFPPLN (frank szwajcarski pozostaje najsłabszy z wymienionej czwórki).

Odwrót od złotego wpisuje się w ogólną tendencję osłabienia walut EM, jednak za szczególnie istotny czynnik kształtujący jego wartość uważamy największą od września przecenę chińskiego juana. Kurs USDCNY zniwelował całość spadków z pierwszych dni stycznia i, podobnie jak większość par złotego, wspiął się na najwyższy poziom w tym roku. Katalizatorem słabnięcia chińskiej waluty jest wycofanie przez Ludowy Bank Chin (PBoC) narzędzi wprowadzonych w maju ub. r., a mających na celu zahamowania deprecjacji juana i odpływu kapitału. Od tamtego czasu chiński pieniądz zyskał do dolara ok. 6 proc. niwelując całość strat, które stały się jego udziałem w słabym dla niego 2016 r.

Od wczoraj banki ustalające kurs referencyjny USDCNY zostały poinstruowane, by nie używały wprowadzonego w maju do formuł kalkulacyjnych „czynnika antycyklicznego”, który miał zapobiegać osłabieniu. Biorąc pod uwagę efektywność stosowanych przez PBoC narzędzi i skuteczność polityki kursowej w ubiegłym roku (nie zapominając jednak, że osiągnąć cele pomogły ogólnie dobre nastroje na rynkach i wewnętrznie słaby dolar), można śmiało założyć, że jeśli teraz w Pekinie zapadła decyzja o tym, że juan jest za mocny, taki kierunek w najbliższych miesiącach obierze chińska waluta. Uważamy, że wraz z nią osłabiać się będzie także złoty.

Dzisiejsza decyzja i komunikaty Rady Polityki Pieniężnej nie powinny wpłynąć na zachowanie rodzimej waluty. W zasadzie pewne jest podtrzymanie neutralnego nastawienia do polityki monetarnej (stopy stabilne przez cały 2018 r.). Tym bardziej po „prezencie” jaki Rad otrzymała niedawno wraz z publikacją szacunku inflacji za grudzień. Spadek CPI z 2,5 do 2,0 proc. jest silnym argumentem w rękach zwolenników zachowania status quo w podejściu do polityki pieniężnej. Wzmożonych dyskusji w gronie Rady i ewentualnej zmiany retoryki spodziewamy się dopiero w III kw. br. Dziś Rada będzie brzmieć gołębio. Nie ma powodów, by wzmacniać złotego.