Kurs eurodolara pozostaje w sekwencji wzrostowej od odbicia od dołka na przełomie 2016 i 2017 roku. Od tego czasu trend pozostawał silny i prawie nieprzerwany łapiąc jedynie nieznaczną zadyszkę w okresie między wrześniem a listopadem. Patrząc na czynniki makroekonomiczne ciężko jest wytłumaczyć takie zachowanie głównej pary walutowej. Z punktu widzenia polityki monetarnej teoretycznie powinniśmy mieć do czynienia z odwrotną sytuacją. Trzy tegoroczne podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych powinny sprawić, że dolar będzie dla inwestorów bardziej atrakcyjny, szczególnie mając na uwadze wciąż ekspansywną politykę Europejskiego Banku Centralnego. Co prawda EBC powoli wycofuje się z programu luzowania ilościowego oraz powróciła też inflacja, jednak cel jest wciąż odległy, dlatego nie widać przesłanek wskazujących, że niedługo zobaczymy podwyżki stóp w strefie euro. Ponadto nie można zapomnieć o chyba najważniejszym wydarzeniu tego roku dla amerykańskiej gospodarki jakim jest przyjęcie reformy podatkowej. Przyjęcie projektu oznacza obniżkę stawki podatku dochodowego dla przedsiębiorstw, co ma wspierać wzrost gospodarczy USA. Taka sytuacja w naturalny sposób powinna zwiększyć atrakcyjność dolara. Być może nowy rok przyniesie nowe otwarcie dla amerykańskiej waluty.

Dziś o godzinie 14:00 poznamy ostatnie już w tym roku dane inflacyjne z Niemiec, a warto pamiętać, że inflacja jest najważniejszym czynnikiem dla EBC w kontekście przyszłych decyzji monetarnych. Słabszy odczyt z największej gospodarki strefy euro mógłby wywrzeć presję na euro pozwalając tym samym dolarowi złapać drugi oddech. Słabość dolara i dobre nastroje na giełdach są głównymi czynnikami wspierającymi złotego, który był nadspodziewanie silny w 2017 roku. O godzinie 09:30 za euro płaciliśmy 4,1714 zł, za dolara: 3,4870 zł, za franka 3,5699 zł,a za funta 4,7022 zł.