Z początkiem nowego roku oczekujemy poważniejszych, trwalszych spadków na EURUSD. To negatywnie wpłynie na zachowanie złotego.

Nieznacznie słabsze nastroje na Wall Street ze stabilnym dolarem, spadkiem długo-, ale dalszym wzrostem krótkoterminowych rentowności obligacji skarbowych to obraz pierwszej poświątecznej sesji w USA. Wyraźne wzrosty notowań odnotowały towary. Ceny ropy naftowej i miedzi skoczyły do najwyższego poziomu od 2,5 roku. Kolejną sesję z rzędu w górę także złoto.

Płynność na rynkach jest generalnie obniżona, dlatego do zmian zachodzących w ostatnich dniach roku trzeba podchodzić z pewnym dystansem. Niemniej, na tych aktywach, gdzie ma miejsce kontynuacja ruchów sprzed świątecznej przerwy można mówić o istnieniu potencjału, który najpewniej będzie ujawniał się także w przyszłym roku. Na dolarze i złotym o takiej sytuacji nie może być jednak mowy, bowiem obie waluty podążyły wczoraj w kierunku przeciwnym do dominujących tendencji przedświątecznych.

Przed nami jednak 3 pełne dni handlu, które potencjalnie mogą dać wskazówki, co do zachowania cen w pierwszych dniach nowego roku. Zaplanowanych jest w nich kilka publikacji z gospodarek. Z USA najważniejsza dziś – grudniowy indeks nastrojów konsumentów Conference Board. Oprócz tego jutro o 10. biuletyn ekonomiczny Europejskiego Banku Centralnego. Spodziewamy się stabilnego handlu do pierwszych dni stycznia.

EURPLN: Kurs pozostaje w rejon psychologicznego poziomu 4,20. Odbił lekko z poziomu dołków z piątku z okolic 4,19. Postajemy przy opinii, że w horyzoncie najbliższych tygodniu złoty nie zyska już wiele, a będzie raczej narażony na osłabienie. Poważniejszy, 3-4 groszowy ruch w górę możliwy jest także podczas najbliższych 3 sesji. Nie zakładamy, by EURPLN zamknął się poniżej ostatnich minimów. USDPLN także będzie oscylował powyżej tegorocznych dołków (3,51).

EURUSD: Przy niskiej płynności i przejęciu kontroli przez automaty, roboty i algorytmy kurs wykonał w poniedziałek mini flash cash. Doszło do gwałtownego, chwilowego spadku kursu o ok. 300 pipsów. Naszym zdaniem to sygnał tylko potwierdzający tezę, że euro jest obecnie przewartościowane, dolar za tani i po Nowym Roku kurs skieruje się na południe. Póki co jednak po spadkach nie ma śladu, a cena powróciła w rejon 1,1880. Nie spodziewamy się, by rynek zdołał zamknąć się którykolwiek dzień w tym tygodniu ponad 1,19.