W uzasadnieniu do decyzji o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian Rada Polityki Pieniężnej napisała, że w horyzoncie projekcji inflacja utrzyma się w pobliżu celu inflacyjnego, a po kilku kwartałach wysokiej dynamiki w kolejnych można oczekiwać pewnego obniżenia tempa wzrostu PKB. W ocenie Rady głównym czynnikiem podwyższającym inflację (w listopadzie 2,5 proc. r/r – przyp.) jest wysoka dynamika cen żywności i energii. Inflacja bazowa pozostaje natomiast niska. Na posiedzeniu podjęta została decyzja o obniżeniu od 1 stycznia 2018 r. oprocentowania środków rezerwy obowiązkowej do 0,50 proc. z 1,35 proc.

Na konferencji prasowej prezes NBP A. Glapiński podtrzymał opinię, że stopy procentowe pozostaną na dotychczasowym poziomie do końca 2018 r. Nie widzi powodów uzasadniających ich podwyższenie. „W żadnym wypadku obecne dane nie zmieniają tego punktu widzenia, wprost przeciwnie, umacniają moje widzenie stóp procentowych w przyszłym roku. Co nie znaczy, że inni członkowie Rady muszą je podzielać” - dodał. Zaznaczył, że stanowisko to będzie uzależnione od tego, czy inflacja zachowa się zgodnie z projekcją. Prezes nie dostrzega rosnącej presji płacowej, ani poważniejszych nierównowag w polskiej gospodarce. Występujący na konferencji członek RPP E. Łon powiedział, że stabilna i wyważona polityka pieniężna banku centralnego to atut Polski.

Decyzja o obniżeniu stopy rezerwy obowiązkowej, którą RPP podjęła na wczorajszym posiedzeniu, ma charakter techniczny i wynika z przeglądu narządzi jakimi dysponuje NBP – prezes NBP. Wraz z listopadową decyzją dotyczącą wysokości rezerwy obowiązkowej, ma to wspierać długoterminowe oszczędności. „Dokonujemy przeglądu wszystkiego co mamy do dyspozycji, porządkujemy wszystkie wskaźniki, dopasowujemy” - powiedział Glapiński na konferencji. „Obie decyzje łącznie oznaczają uprzywilejowanie depozytów ponad dwuletnich. (…) Na pewno są potrzebne oszczędności na długie okresy, potrzebne jest budowanie polskiego kapitału” – dodał.

Zarówno komunikat, jak i komentarze podczas konferencji prasowej nie miały przełożenia na złotego, który poruszał się w ślad za zmianami na podstawowej parze EURUSD. Z rana polska waluta słabnie w ślad za pogorszeniem nastrojów na giełdach w Azji (mocne spadki w Japonii, Chinach, Korei), co zbliża go do realizacji lansowanego przez nas scenariusza jego osłabienia na przełomie roku. Wybicie EURPLN ponad 4,2150 otworzy drogę do wzrostów w kierunku konsolidacji z końca października i początku listopada (okolice 4,24).