Kolejne świetne dane z amerykańskiej gospodarki wsparły w ostatnich kilkunastu godzinach handlu tendencję umacniania się dolara zainicjowaną po czwartkowym posiedzeniu Europejskiego Banku Centralnego. Jak podał Departament Handlu Produkt Krajowy Brutto w Stanach Zjednoczonych wzrósł, według wstępnych wyliczeń, o 3,0 proc. w ujęciu anualizowanym, po zwyżce o 3,1 proc. kwartał wcześniej. Spodziewano się przeciętnie wyniku o 0,5 pkt proc. niższego. Powszechnie zakładano negatywny, choć umiarkowanie silny, wpływ na dynamikę rozwoju huraganów, które nawiedziły południowe stany w sierpniu i wrześniu. Departament Handlu nie oszacował jeszcze dokładnie tego efektu. Według raportu konsumpcja w okresie lipiec-wrzesień wzrosła o 2,4 proc. po 3,3 proc. kwartał wcześniej. Ta składowa odpowiadała za przeszło połowę (1,62 pkt proc.) wzrostu PKB. Kolejny prawie 1 pkt dołożyły inwestycje prywatne, w tym w większości przyrost zapasów (0,72 pkt). W pozostałej części (0,42 pkt proc) kontrybuował eksport netto, bowiem wydatki rządowe miały neutralny wpływ.

Dane potwierdzają, że po względnie słabym początku roku gospodarka USA wiosną i latem 2017 r. nabrała rozpędu. Wzmocnione fundamenty rozwoju powodują wzrost oczekiwań na podwyżki stóp procentowych Fed. Czekająca bank w styczniu zmiana sterów (szanse na przedłużenie kadencji J. Yellen są znikome) wyniesie zapewne na stanowisko prezesa osobę bardziej jastrzębio nastawioną do polityki pieniężnej. Będzie to najpewniej obecny członek zarządu Rezerwy J. Powell. (Dolar wyhamował w piątek zwyżki po pojawieniu się w serwisach informacji o tym, że D. Trump skłania się, tu tej kandydaturze). Biorąc pod uwagę wydłużenie programu ilościowego łagodzenia w strefie euro daleko w 2018 r., obecne czynniki wciąż sugerują przewartościowanie wspólnej waluty w relacji do amerykańskiego dolara w średnioterminowej perspektywie.