Wprawdzie to jeszcze nie koniec tygodnia, a przed nami ważne dane Departamentu Pracy (już jutro), to jednak obraz jest bardziej optymistyczny.
Skąd te zmiany? Wydaje się, że rynek z pewnym opóźnieniem docenił wspomniane odczyty indeksów ISM. Z kolei jutrzejsze dane Departamentu Pracy mogą mieć mniejsze znaczenie, gdyż będą obciążone huraganami. Dzisiejsze dane nt. deficytu handlowego za sierpień, czy też cotygodniowego bezrobocia, nie miały większego wpływu. Na „giełdzie typów” na nowego szefa FED widać rosnące szanse „jastrzębiego” Kevina Warsha, w czym można upatrywać powodów umocnienia się dolara.
Warto zwrócić uwagę, że większego wpływu na euro nie miały informacje ws. Katalonii. Hiszpańskie władze zablokowały zaplanowane na poniedziałek posiedzenie regionalnego parlamentu, a wśród katalońskich polityków rysują się coraz większe podziały, co do tego, jaką strategię obrać (negocjacje, czy ogłoszenie niepodległości). To może sprawić, że ten wątek wkrótce wypadnie ze świadomości rynków, a te skupią się już tylko na spekulacjach wokół zbliżającego się posiedzenia EBC, które jest zaplanowane na 26 października. Ujawnione dzisiaj zapiski z wrześniowego spotkania niewiele wniosły do obrazu rynku. Mimo tego szanse na „jastrzębią” niespodziankę są małe, prędzej można by spodziewać się odwrotnego scenariusza.
Na wykresie EUR/USD zaczęliśmy testować strefę wsparcia 1,1680-1,1715. Jej ewentualne złamanie będzie sygnałem do przyspieszenia spadków w stronę 1,16 (zasięg z formacji RGR). Pytanie jednak, czy rynek zdecyduje się na złamanie w/w wsparć przed jutrzejszą publikacją danych Departamentu Pracy USA.