Najsłabiej od rozpoczęcia tendencji osuwania się walut EM 8 września (decyzja władz w Pekinie o wycofaniu części środków zapobiegających odpływowi kapitału) radzą sobie południowoafrykański rand, węgierski forint, turecka lira, chilijskie peso i rosyjski rubel (wszystkie straciły ponad 1 proc.). Nasza waluta jest na kolejnym miejscu ze stratą ok. 0,9 proc.

Na wczorajszej sesji notowania polskiej waluty na krótko tylko wsparła publikacja danych z rynku pracy, które mogły zwiększyć oczekiwania na wcześniejszą niż w 2019 r. podwyżkę stóp procentowych NBP. Dynamika płac osiągnęła najwyższy poziom od stycznia 2012 r. (6,6 proc. rdr). Wtedy był to jednak tylko jednorazowy wyskok tempa wzrostu wynagrodzeń spowodowany przesunięciem premii w górnictwie (od następnego miesiąca dynamika płac weszła w roczny trend spadkowy). Jeśli pominąć ten epizod, ostatni raz z podobnie wysoką dynamiką mieliśmy do czynienia w styczniu 2009 r. Zwiększone dochody konsumentów powinny przekładać się na umocnienie popytu, a w konsekwencji na wyższe ceny. Póki co jednak inflację w ryzach trzyma brak presji z zewnątrz oraz relatywnie mocny złoty, który powoduje względnie stabilne ceny importu. Kolejne miesiące upłyną jednak pod dyktando stabilnie podnoszących się wskaźników CPI, zarówno w ujęciu całościowym, jak i z wyłączeniem wrażliwych kategorii. To z pewnością podkręci dyskusje o tym, kiedy Rada Polityki Pieniężnej powinna zacząć podnosić stopy procentowe. Obecnie rynek pierwszą podwyżkę zaczyna częściowo uwzględniać w ostatnich miesiącach 2018 r.

A dziś kolejna seria danych z Polski. GUS przedstawi biuletyn statystyczny z większością odczytów za sierpień. Oprócz tego rano publikacja indeksu nastrojów analityków i ekonomistów ZEW dla Niemiec (za wrzesień) oraz dane z amerykańskiego rynku pracy (pozwolenia na budowę domu, rozpoczęte budowy). A jutro, jeszcze przed ogłoszeniem decyzji Rezerwy Federalnej, dane o sprzedaży domów na rynku wtórnym.