Główna konkluzja lipcowego „Raportu o inflacji” NBP jest taka, iż w najbliższym czasie nie widać zagrożeń dla polskiej gospodarki, która rozwija się w sposób zrównoważony – uważa dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych NBP P. Szpunara. W projekcjach makroekonomicznych NBP spodziewa się wysokiego wzrostu gospodarczego w tym roku (4,0 proc.) napędzanego konsumpcją i rosnącymi nakładami na środki trwałe z dynamiką CPI na poziomie 1,9 proc. W kolejnych latach zakłada spowolnienie do 3,5-3,3 proc. i wzrost inflacji do 2,0-2,5 proc.

Ograniczeniem dla szybszego wzrostu gospodarczego jest prognozowana dla lat 2018-2019 niższa dynamika wzrostu w strefie euro w porównaniu z rokiem 2017. Z kolei korzystnie na popyt krajowy oddziaływać będzie niski poziom stóp procentowych i związane z nim niskie koszty kredytu. NBP ocenia, że tempo wzrostu PKB potencjalnego w horyzoncie projekcji wzrośnie z 2,8 proc. w 2017 r. do 3,2 proc. w roku 2019.

Zdaniem Szpunary w polskiej gospodarce ma zagrożeń systemowych, a banki, które są zwykle największym czynnikiem takiego ryzyka, działają stabilnie oraz są wysoko skapitalizowane. Pomimo przyspieszenia wzrostu PKB nie narastają nierównowagi zewnętrzne. Saldo na rachunku obrotów bieżących w I kw. br. poprawiło się i było zbliżone do zera, a pozostałe wskaźniki nierównowagi zewnętrznej Polski pozostają na korzystnym poziomie.

Lepsze niż w projekcji marcowej perspektywy wzrostu PKB wynikają z niższych cen surowców, a także korzystniejszych perspektyw wzrostu gospodarki światowej, zarówno w USA, jak i w strefie euro. Istotna jest też poprawa nastrojów przedsiębiorców w Polsce. W porównaniu do projekcji marcowej presja inflacyjna narasta nieco szybciej, co jest związane z rewizją w górę ścieżki krajowego wzrostu gospodarczego oraz prognozowanej skali poprawy sytuacji na rynku pracy w Polsce - głosi raport. Według NBP, inflacja będzie się kształtować w najbliższym czasie pod wpływem dwóch sił – popytu i wzrostu płac, które będą ją napędzać, natomiast czynniki zewnętrzne, takie jak ceny surowców, będą ją hamować. Na wzrost inflacji może wpływać także wzrost cen żywności.