Wzrost napięcia na linii USA-Rosja skutkuje wyraźnym spadkiem wartości rosyjskiej waluty w relacji dolara. Moskwa zapowiedziała zerwanie współpracy z międzynarodową koalicją walczącą z ISIS w Syrii po zestrzeleniu przez rebeliantów wspieranych przez Amerykanów myśliwca SU-22 armii B. al-Asada. Zagroziła atakowaniem obcych samolotów w polu działania rosyjskich maszyn, tj. na zachód od rzeki Eufrat. Kurs USD/RUB wzrósł w poniedziałek i utrzymuje się w rejonie najwyższych cen od marca (58,5). Waluta USA wciąż pozostaje relatywnie słaba wobec najważniejszych odpowiedników.

Rynki nadal biernie reagują na zapowiedź kontynuowania ścieżki podwyżek stóp procentowych Fed w tempie 3 kroków w 2017 i 2018 r. oraz zamiar rozpoczęcia procesu zmniejszania sumy bilansowej przed końcem roku. W podobnym, względnie jastrzębim tonie wypowiadał się wczoraj jeden z kluczowych przedstawicieli Federalnego Komitetu Otwartego Rynku W. Dudley.

Europejskie giełdy umocniły się do poziomów bliskich wiosennych maksimów (reakcja na wynik wyborów we Francji), a amerykański S&P500 ustanowił historyczne szczyty. Różnice rentowności obligacji słabszych i mocniejszych krajów strefy euro istotnie spadły. Zmienność i wskaźniki „strachu” niezmiennie trzymają się niskich poziomów. Dominują pozytywne nastroje i wysoki apetyt na ryzyko.

Wyższe od prognoz dane o wynagrodzeniach w sektorze przedsiębiorstw w Polsce (5,4 proc. r/r) pozostały bez wpływu na notowania złotego, który poruszał się w ślad za globalnymi trendami. Waluty emerging markets nie cieszą się już takim powodzeniem i przez większą część sesji złoty tracił na wartości. Wzrost dynamiki płac do najwyższego poziomu od 5 lat nie wpłynął istotnie na wzrost oczekiwań na przyspieszenie terminu podwyżki stóp procentowych NBP, choć kontrakty lekko zwyżkowały. Narastanie tempa przyrostu wynagrodzeń jest powszechnie oczekiwanym i normalnym w sytuacji rynku pracownika zjawiskiem. Wzmożona imigracja pracowników ze Wschodu (głównie Ukraina, Białoruś) o niewygórowanych żądaniach płacowych powoduje, że w tym cyklu obserwowane zazwyczaj tendencje zostały wygładzone. Gdyby nie wspomniane zjawisko, biorąc pod uwagę obecną sytuację na rynku pracy (najniższe bezrobocie od 1991 r.), nie byłoby zaskoczeniem, gdyby płace rosły w tempie 7 czy nawet 8 proc. Wczorajsze dane nie są zatem silnym argumentem dla zwolenników restrykcyjniejszej polityki pieniężnej banku centralnego.