EBC nie zmienił, zgodnie z oczekiwaniami, parametrów polityki pieniężnej, ale w komunikacie, prognozach i wypowiedziach M. Draghiego na konferencji prasowej można odnaleźć pewne elementy wskazujące na stopniowe wycofywanie kryzysowej retoryki. Bank odnotowuje ustępowanie zagrożeń deflacyjnych, poprawę wskaźników ekonomicznych, umocnienie ożywienia i wzrost oczekiwań inflacyjnych. Oczekuje stopniowego ustępowania słabości rynku pracy oraz przyspieszenia dynamiki wynagrodzeń. Zdaniem Draghiego, są to czynniki kluczowe dla perspektyw przyszłej inflacji. Skala ryzyk dla wzrostu gospodarczego zmniejszyła się, dostępność finansowania uległa poprawie, umacnia się konsumpcja. Pozwala to EBC ogłosić sukces prowadzonej polityki monetarnej, a także usunąć z komunikatu stwierdzenie o zastosowaniu wszelkich dostępnych środków, by przywrócić inflację do celu. Bank nie planuje także przeprowadzania kolejnych aukcji tanich pożyczek dla banków (TLTRO). Jako najbardziej „jastrzębie” we wczorajszych wypowiedziach Draghiego, na które silnie zareagowało euro, należy uznać informację o rozpoczęciu debaty o usunięciu z przekazu (guidance) stwierdzenia o obowiązywaniu w przyszłości (obecnych lub) niższych stóp procentowych. Włoch zastrzegł, że nie będzie spekulował nt. podwyżek stóp procentowych dopóki nie zostanie zakończony program skupu aktywów (QE). W odniesieniu do euro prezes EBC podkreślił, że determinują go siły rynkowe, a ważony udziałem w handlu kurs nie odbiega istotnie od historycznej średniej. Ocenił jako bezzasadne atakowanie Niemiec za politykę wysokiej nadwyżki handlowej. Przypomniał, że Stany Zjednoczone uznały, że największa gospodarka Unii nie manipuluje walutą. Powtórzył, że projekt wspólnej waluty jest nieodwracalny.
Dostrzegając to, co dzieje się w realnej gospodarce (w szczególności w zakresie inflacji) EBC bardzo ostrożnie zmienia ton na nieznacznie mniej gołębi, niż dotychczas. Wycofywane są stopniowo ściśle kryzysowe stwierdzenia dodawane w czasie największego zagrożenia deflacją w połowie ub. r. Polityka pieniężna pozostaje jednak wciąż skrajnie akomodacyjna. QE potrwa do końca 2017 r.
Na przekaz ze strony M. Draghiego rynek zareagował wzrostem popytu na wspólną walutę. Zmiana retoryki była marginalna i wcale nie uzasadniałaby aprecjacji euro, gdyby nie to, co powtarzamy od dłuższego czasu, że potencjał jego dalszego słabnięcia (umocnienia dolara) jest obecnie silnie ograniczony. Uważam, że w krótkim terminie na głównej parze FX dominować będą wzrosty. Kurs EUR/USD zmierzał będzie w kierunku 1,08-1,10.
Dziś publikacja raportu z rynku pracy w Stanach Zjednoczonych. Choć zdarza się to rzadko, ważną rolę odegrał w tym miesiącu oszacowanie przyrostu nowych miejsc pracy w sektorze prywatnym firmy ADP (298 tys. etatów). Wydaje się zatem, że odczyt z danych rządowych poniżej mediany prognoz (200 tys.) jest mało prawdopodobny. Tak samo jak nieprawdopodobna jest zmiana decyzji Fed w sprawie stóp procentowych po publikacji. Uwaga graczy skupić się zapewne na pozostałych, ważnych składowych raportu – wynagrodzeniach, stopie zatrudnienia, udziale pracujących w populacji ogółem, przepracowanych godzinach. Rynek zdążył już zdyskontować bardzo dobre dane i wątpliwe jest, by dolar zdołał umocnić się w reakcji na publikację.