Amerykański dolar wzrósł w relacji do koszyka walut do najwyższego poziomu od 11 stycznia po tym, jak w ciągu zaledwie 3 dni rynek przeszedł z relatywnie niskiego (w proporcji 1:2) uwzględniania podwyżki stóp procentowych Fed o 25 pkt bazowych w marcu, przeszedł do niemal pełnego zdyskontowania takiego scenariusza (5:1). Część dolarowych par wygenerowała ponownie sygnały kontynuacji wzmocnienia waluty USA.

Tak gwałtowna zmiana postrzegania sytuacji w polityce pieniężnej największej gospodarki świata na dwa tygodnie przed posiedzeniem gremium ustalającego stopy procentowe to rzadki zjawisko. Zazwyczaj, co najmniej na kilka tygodni przed decyzją rynek w dużym stopniu uwzględnia w cenach kontraktów taką ewentualność. Tymczasem jeszcze na początku lutego prawdopodobieństwo wzrostu stopy funduszy federalnych do przedziału 0,75-1,0 proc. wynosiło 25 proc. W ubiegłą środę wciąż „zaledwie” 34 proc. Sytuacja zmieniła się po serii wystąpień przedstawicieli Fed, wśród których nawet najbardziej gołębio nastawieni do polityki monetarnej członkowie zasugerowali poważne rozważenie podwyżki już przy najbliższej okazji, tj. 15 marca. Widać wyraźnie, że bank centralny coraz poważniej bierze pod uwagę opcję znacznego rozkręcenia koniunktury w USA (a co za tym idzie wzrostu inflacji) jako efekt nowego podejścia do polityki gospodarczej D. Trumpa (stymulacja fiskalna przez rozbudowę i modernizację infrastruktury oraz obniżenie podatków). Założenie tym bardziej słuszne jeśli wziąć pod uwagę, że przy realizacji projektów nadrzędnym interesem będzie zasada: kupuj amerykańskie towary, zatrudniaj amerykańskich pracowników.

Mimo wszystko dość wyważone jak na rozmach, z jakim realizowane mają być działania nowej administracji zachowanie dolara na przestrzeni ostatnich miesięcy, ale także i w ostatnich dniach w reakcji na wspomnianą zmianę postrzegania sytuacji w kwestii przyszłych zmian stóp procentowych, może wynikać z faktu, że zbyt gwałtowne umocnienie dolara ma duże szanse spotkać się z równie stanowczą reakcją amerykańskich władz (nie zapominając oczywiście o tym, że dolar jest w pełni płynną walutą). Ostatnie dane o PKB i handlu wskazują, że silna waluta niekorzystnie wpływa na lokalny przemysł i eksport, a deficyt w wymianie generuje ujemną kontrybucję we wzrost gospodarczy równą połowie pozytywnej wypracowanej przez konsumpcję.

Dodatkowo, w przypadku euro coraz większego znaczenia nabiera to, co dzieje się w zakresie inflacji w regionie. Wczorajsze dane pokazały, że wskaźnik CPI w Niemczech wzrósł do najwyższego poziomu od 4 lat i jest już powyżej celu Europejskiego Banku Centralnego. A ten nadal prowadzi ultra łagodną, awaryjną politykę pieniężną. Zasadnym jest oczekiwać, że na przestrzeni roku to się zmieni i program QE zostanie zredukowany, z korzyścią dla wspólnej waluty.