Rezerwa Federalna zgodnie z oczekiwaniami nie zmieniła stóp procentowych na pierwszym posiedzeniu w tym rok. Komunikat wydany po spotkaniu okazał się neutralny. Fed dostrzega poprawę nastrojów konsumentów i przedsiębiorców oraz dalsze umocnienie rynku pracy. Widzi postęp w przywracaniu inflacji do poziomu 2 proc. Indeksy cen pozostają jednak poniżej celu, a wskaźniki rynkowe wciąż utrzymują się na niskim poziomie (w grudniu stwierdzono, że istotnie wzrosły). W komunikacie nie znalazły się odniesienia do terminu kolejnej podwyżki stóp, ani żadne sugestie, że mogłoby się to stać już na kolejnym posiedzeniu 15 marca.
Rynek na publikację zareagował lekkim osłabieniem dolara (stracił część zysków wypracowanych w ciągu dnia) oraz obniżeniem prawdopodobieństwa podwyżki oprocentowania wiosną. Na marzec szacowane jest ono obecnie na 30 proc. (przed posiedzeniem 38 proc.), na maj 48,5 proc. (51 proc.), a na czerwiec wynosi 71 proc. (wcześniej 73 proc.). Giełdy zareagowały pozytywnie, rentowności instrumentów dłużnych lekko spadły. Wydaje się, że rynek spodziewał się bardziej jastrzębiego stanowiska. Dolara w najbliższych dniach wzmocnić mogą jedynie piątkowe dane z rynku pracy. W połowie lutego J. Yellen będzie miała przesłuchanie przed Kongresem.
Wczorajsze dane z gospodarki USA mocne. Indeks kondycji przemysłu ISM wzrósł w styczniu do najwyższego poziomu od listopada 2014 r. (56,0 pkt) przy prognozie o 1 pkt niższej. Wysokie odczyty subindeksów zatrudnienia, nowych zamówień, a w szczególności cen. Ten ostatni najwyżej o 5,5 lat. To ważny prognostyk dla zachowania inflacji w średnim terminie.
Z kolei oszacowanie liczby nowych miejsc pracy stworzonych w sektorze prywatnym firmy ADP pokazało wzrost zatrudnienia o 246 tys. – najwięcej od czerwca. Dane mogą, choć nie muszą, być ważną wskazówką przed piątkową publikacją Departamentu Pracy. Brak silniejszej, pozytywnej reakcji na dolarze po komunikacie Fed i publikacji świetnych danych jest zastanawiający. Wskazuje na pełen odwrót dolarowych byków i odejście od dominacji długich pozycji w USD.
Licząc od otwarcia sesji 2 stycznia złoty jest najmocniejszą walutą koszyka emerging markets (EM) i drugą najmocniejszą walut świata w tym roku. Lepiej zachowywał się jedynie dolar australijski (AUD). Zyskał w styczniu do dolara amerykańskiego ponad 6 proc., podczas gdy złoty 5,8 proc. Biorąc pod uwagę tylko EM, nasza waluta deklasuje rywali. Drugi najmocniejszy w tym czasie – koreański won (KWD) – zyskał do dolara niewiele ponad 5 proc. Zachowanie złotego w styczniu to, z jednej strony, odreagowanie po silnej przecenie jesienią, ale z drugiej potwierdzenie zmiany sentymentu i postrzegania sytuacji w naszym kraju wśród inwestorów zagranicznych. To dobry prognostyk na nadchodzące miesiące. Wciąż nie można mówić o wejściu w trwały trend aprecjacyjny, ale szanse na to, że w średnim terminie (3-6 miesięcy) złoty znacząco nie straci, wyraźnie wzrosły.