W każdym razie widac, że wykres napotkał opór w rejonie 1,0770. Naturalnie może się jeszcze okazać, że przeskoczymy ów poziom i pójdziemy wyżej na 1,08 czy 1,0870. Nie jest to jednak pewne. Wiele zależy od danych makro (np. w czwartek poznamy PKB USA za IV kwartał) oraz od tego, jak rynek będzie oceniał Trumpa, czy będzie bardziej brał pod uwagę jego wolnorynkowość – czy protekcjonizm.

Dziś o 10:00 poznaliśmy niemiecki indeks Ifo – i wypadł dość słabo, spadł ze 111 pkt do 109,8 pkt (a miał wzrosnąć do 111,2 pkt). To też mogło być jakimś czynnikiem z powodu którego euro nie wybiło się ostatecznie znacząco wyżej.

Orzeł wylądował czy jeszcze nie?

Eurodolar nie przebił szczytów z wczoraj czy przedwczoraj, ale USD/PLN osunął się już do 4,05. Ba, w minimach był przy 4,0485. Widać zatem, że trend jest kontynuowany, ale wydaje się, że aby ten stan rzeczy się utrzymał, konieczne będzie większe wzbicie się eurodolara. Korelacja między główną parą a dolar-złotym jest duża, rzadko zdarza się, by dolar trwale zyskiwał do euro, a jednocześnie tracił do naszego orła.

Co do euro-złotego, to tutaj nadal nie przebiliśmy konsolidacji, niemniej zrobiło się wreszcie trochę ruchu. Mamy 4,3540, a minima z dnia lokują się jeszcze niżej.