Sesja z obniżoną płynnością z uwagi na święto Martina L. Kinga w Stanach Zjednoczonych nie przyniosła większych zmian w notowaniach dolara. Stabilnie zachowywał się złoty, choć inne waluty emerging markets (EM) w większości potaniały. Strat z pierwszych godzin handlu w nowym tygodniu do końca dnia nie odzyskał brytyjski funt.
Dziś ważne dla funta przemówienie premier Wielkiej Brytanii T. May na temat Brexit’u. W oczekiwaniu na nie zmienność rynku opcji zwiększyła się do najwyższego poziomu od lipca. Inwestorzy obawiają się, że May przedstawi twarde stanowisko rządu Zjednoczonego Królestwa. Mówi się wręcz o przyjęciu nowego modelu rozwoju gospodarczego nastawionego na stworzenie z Wysp obszaru o bardzo niskich, silnie konkurencyjnych w stosunku Unii, podatkach. Taka opcja rozważana będzie, jeśli Bruksela zablokuje dostęp do wspólnotowego rynku. Brytyjczykom zależy też na podtrzymaniu specjalnego statusu Londynu jako centrum rozliczeniowego dla transakcji w euro. Obawy o to, że dzisiejsze przemówienie będzie miało „jastrzębi” charakter są o tyle uzasadnione, że May będzie chciała ustawić swój kraj na możliwie najlepszej pozycji przed rozpoczęciem negocjacji, co zapewne zrobi zapewne także Bruksela. Stąd silna wyprzedaż funta na w poniedziałek (najniższy poziom od „flash crash’u” z 7 października) nie powinna dziwić. Widzimy zagrożenie jego dalszego osłabienia w perspektywie dni. W średnim i długim terminie jesteśmy jednak generalnie pozytywnie nastawieni do funta i zakładamy jego łagodną aprecjację na przestrzeni 2017 r.
Echa piątkowych decyzji agencji ratingowych oraz nowych rozwiązań w sprawie kredytów w CHF neutralne dla złotego. 3-proc. bufor bezpieczeństwa dla banków będzie częścią istniejących wymagań kapitałowych, a nie, jak pierwotnie założono, dodatkowym obciążeniem. Agencja Standard&Poor’s ocenia nowe rozwiązania jako niezagrażające ratingowi. Z kolei Fitch, słowami prezesa na Polskę P. Kowalskiego, uznaje, że dla przyszłości ratingu kluczowe jest utrzymanie deficytu sektora rządowego i samorządowego (general government) poniżej unijnego limitu (tj. 3 proc. PKB). „Drugą rzeczą kluczową jest stopniowe schodzenie z poziomem zadłużenia. Oceniamy, że w tym roku osiągniemy szczyt zadłużenia, później powinno się to ustabilizować, ale oczekiwanie jest takie, że w średnim okresie zadłużenie zacznie spadać" – stwierdził Kowalski w wywiadzie dla PAP. „Oczekujemy odbicia w inwestycjach, choć trudno powiedzieć, jak szybko ono nastąpi. Jeśliby takiego odbicia nie było, to byłaby to negatywna informacja - oznaczałoby to, że problem nie jest przejściowy. Ale pamiętajmy, że to spowolnienie dotyczyło nie tylko Polski” – zaznaczył. Fitch dobrze ocenia prowadzenie polityki pieniężnej, która w ostatnich kwartałach „sprawdza się”.