Świetny wynik indeksu PMI dla przemysłu Polski za grudzień – wskazuje, że gospodarka będzie w najbliższych miesiącach przyspieszać – nie pomógł złotemu na pierwszej sesji 2017 r. Polska waluta, obok brazylijskiego reala, zachowywała się wczoraj najsłabiej w koszyku emerging markets.

Według najnowszych badań przeprowadzonych przez Markit w ostatnim miesiącu 2016 r. warunki gospodarcze w polskim sektorze przemysłowym wciąż się poprawiały. Wzrost odnotowano we wszystkich składowych indeksu (produkcja, nowe zamówienia, zatrudnienie, czas dostaw i poziom zapasów pozycji zakupionych). Liczba nowych zamówień zwiększała się w tempie najszybszym od marca. Przyspieszył eksport (po raz pierwszy od września). Produkcja rosła najszybciej od czerwca 2015 r. Dane Markit wskazały również na gwałtowny wzrost kosztów w sektorze przemysłowym (rekordowo wysoki poziom od stycznia 2012 r.). To kolejny, po publikacji danych o PPI za listopad i wstępnego odczytu indeksu CPI za grudzień, element wskazujący na przyspieszenie procesów inflacyjnych w naszym kraju pod koniec roku. Obserwowany w ostatnich tygodniach wzrost cen metali i ropy naftowej nie został złagodzony umocnieniem złotego – jak to miało miejsce zazwyczaj w przeszłości – lecz wzmocniony jego deprecjacją. Finalnie dało to efekt w postaci najsilniejszego wzrostu kosztów producentów w okresie listopad-grudzień w historii badań. Najnowsze doniesienia ze sfery realnej polskiej gospodarki wskazują, że proces przyspieszenia inflacji może następować szybciej, niż oczekiwano. Tym samym zapowiada się, że rok 2017 będzie obfitował w dyskusje na temat wysokości stóp procentowych nie tylko w USA, ale i w Polsce.

Ze słabości złotego pomimo dobrego odczytu indeksu PMI oraz wcześniejszej informacji o przyspieszeniu inflacji (co powinno napędzać oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych) nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Poniedziałek był w kluczowych krajach, m.in. w Wielkiej Brytanii i USA, nadal dniem wolnym od pracy. Handel na dobre zacznie się dziś. Publikacja indeksu PMI z Chin przynosi pozytywne zaskoczenie. Po południu odczyt bliźniaczego ISM ze Stanów Zjednoczonych. W środę publikacja sprawozdania z grudniowego posiedzenia Fed (minutes), a w piątek, pod nieobecność rodzimych graczy, najnowsze dane z rynku pracy w USA.

Rynek w 70-proc. uwzględnia kolejny wzrost stóp procentowych Fed w czerwcu br. Dwie podwyżki o 25 pkt bazowych na przestrzeni roku to jak na razie bazowy scenariusz rynku. W naszej ocenie, pomimo wszystkich znanych czynników wskazujących raczej na konieczność przyspieszenia tempa normalizacji polityki pieniężnej w USA (plany gospodarcze D. Trumpa, dobre wyniki gospodarki, sygnały przyspieszenia inflacji), bilans ryzyk dla tego scenariusza jest obciążony bardziej na rzecz mniej restrykcyjnego podejścia Fed. Zmiany w gronie głosujących w Federalnym Komitecie Otwartego Rynku sugerują przewagę gołębi nad jastrzębiami. Do tego dochodzi element związany z listopadowym wzrostem oprocentowania hipotek (z 3,5 do 4,2 proc.), co w dużym stopniu „wyręcza” Fed z działania na krótkoterminowej stopie funduszy federalnych.