Wynik annualizowany to 3,5 proc., gdy zakładano 3,3 proc., co i tak byłoby wysokim rezultatem. Deflator PKB i wskaźnik PCE Core wpisały się natomiast w przewidywania.
W kontekście dobrego wyniku PKB nie musi nas chyba aż tak martwić to, że zamówienia na dobra trwałego użytku spadły w listopadzie, według wstępnych oszacowań, o 4,6 proc. m/m, gdy liczono, że będzie to redukcja tylko o 4 proc. Co więcej, wynik dla dóbr liczonych bez środków transportu przebił prognozę, a do tego w obu kategoriach poprawiono rezultaty październikowe.
Wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w minionym tygodniu było 275 tys., spodziewano się 255 tys. Faktyczny odczyt był więc słaby. O 16:00 mieliśmy jeszcze indeks wyprzedzający Conference Board, gorszy od założeń. Z kolei indeks cen nieruchomości FHFA potwierdził założenia (+0,4 proc. m/m).
Finalny obraz jest taki, że wieczorem eurodolar pozycjonuje się przy 1,0440. Może się to wydawać kurs całkiem wysoki jak na dane o amerykańskim PKB, ale trzeba pamiętać, że w ciągu dnia zanotowano szczyt niemal na 1,05. W pewnym sensie próbowano więc rozegrać większą korektę, ale zapał nieco przygasł. W zasadzie można powiedzieć, że opór w przybliżeniu przetestowano (choć może bardziej wymowne byłoby dojście gdzieś do 1,0520).
Jutro w programie mamy m.in. PKB Francji za III kwartał oraz analogiczny odczyt dla Wielkiej Brytanii, do tego zaś indeks Uniwersytetu Michigan (za grudzień).
Polski złoty
USD/PLN otarł się o wsparcie na 4,20 podczas dzisiejszej sesji. Wyglądało to obiecująco (z perspektywy tych, którzy chcą mocnego złotego), ale przed końcem doby wracamy na wyższe poziomy i mamy 4,2330. Można powiedzieć, że potwierdziła się nasza hipoteza o krótkoterminowym (jak na razie), ostrym trendzie zwyżkowym, wszczętym 8 grudnia i potwierdzonym 14 grudnia.
Na EUR/PLN mamy 4,4220. Po raz kolejny test okolic 4,40 (tak naprawdę osiągnięte poziomy były nieco wyższe) nie przyniósł żadnego przełomu. Świeca dzienna w końcu jest biała, czyli wzrostowa. Złoty zatem trochę traci na wartości.
Opublikowano protokół z dyskusji RPP w dniu 7 grudnia. Wzrost gospodarczy na świecie uznano tam za umiarkowany i w zasadzie niepewny. Zwrócono uwagę np. na niepokojącą obniżkę wzrostu gospodarczego w Niemczech w III kw., co wynikało ze słabszego wzrostu np. w Chinach. Koniunktura w USA jest natomiast dobra. Co do ropy, to część członków RPP uważa, iż w kolejnych kwartałach jej cena nie będzie już rosnąć, ponieważ podaż będzie wysoka (np. dlatego, że Iran będzie chciał zwiększyć udział w rynku). Rada widzi, że nadchodzi czas podwyżek stóp w USA, przez co rośnie rentowność obligacji w wielu krajach. Stąd można się spodziewać także deprecjacji walut licznych gospodarek wschodzących, co dotyczy także PLN.
W Polsce, zdaniem Rady, rośnie popyt konsumpcyjny, ale dynamika inwestycji się obniża – z powodu niepewności przedsiębiorców i spadku wykorzystania środków UE. Czwarty kwartał ma również przebiegać w rytmie obniżonej dynamiki PKB.