Jedynie odczyt niższy niż prognoza wpłynie na notowania (spowoduje wzrost apetytu na ryzyko i osłabienie dolara). Wyższy będzie neutralny, z uwagi na duży stopień zdyskontowania wzrostu oprocentowania w grudniu.
Początek tygodnia na rynkach finansowych przyniósł dalszy wzrost niepewności na rynkach finansowych skutkujący wyprzedażą walut krajów wschodzących (EM). Złoty zachowywał się wczoraj najsłabiej z walut regionu, a spośród koszyka EM silniejszej przeceny doznały jedynie południowokoreański won, malezyjski ringgit, tajwański dolar oraz indyjska rupia. Kurs EUR/PLN wybił się z konsolidacji i pozostaje na najwyższym poziomie od połowy września. USD/PLN jest najwyżej od końca lipca. Dalsze osłabienie złotego jest wysoce prawdopodobne. Polska waluta może tracić nawet do początków przyszłego miesiąca.
Rezerwa Federalna podała, że produkcja przemysłu USA rosła we wrześniu w tempie wolniejszym, niż oczekiwano (o 0,1 proc. m/m) i wobec skorygowanego na niekorzyść wyniku za sierpień. Tym razem nie był to efekt słabości sektora wydobywczego, gdzie wytwórczość rosła. Poważniejsze spadki odnotowano w produkcji maszyn, samolotów, a także wśród przedsiębiorstw użyteczności publicznej (produkcja energii elektrycznej i dostawy gazu). Dane potwierdzają utrzymywanie się niepewnej sytuacji w amerykańskim przemyśle widocznej na przestrzeni ostatnich kilku lat. Są argumentem w rękach zwolenników wolnego podnoszenia stóp procentowych (m.in. prezes Fed J. Yellen). Nie zmienia to jednak perspektyw, jeśli chodzi o najbliższą decyzję Rezerwy Federalnej. Rynek nadal wycenia grudniową podwyżką stóp o 25 pkt proc. na ok. 66 proc.
Wiceprezes Fed S. Fischer zasugerował wczoraj, że bank centralny miały znacznie łatwiejsze zadanie i nie musiał tak długo zwlekać z normalizacją polityki pieniężnej, gdyby otrzymał wsparcie ze strony polityki fiskalnej. Bolączki niskiej wydajności, skłonności do inwestycji czy starzejącego się społeczeństwa mogłyby zostać zmniejszone przez zwiększone wydatki publiczne, realizację dużych projektów infrastrukturalnych, wzrost nakładów na edukację czy poprawę regulacji. To nie pierwszy z sygnałów kluczowych przedstawicieli banków centralnych wskazujących, że to właśnie ekspansja fiskalna powinna w najbliższych latach przejąć pałeczkę zapewnienia popytu w sytuacji, gdy narzędzia polityki monetarnej zostały wyczerpane.