Gospodarka USA niemal w pełni wykorzystuje zasoby siły roboczej. W kolejnych miesiącach dynamika kreacji nowych miejsc pracy będzie dalej zwalniać, lecz nie spowoduje to wzrostu bezrobocia. Utrzyma się ono w okolicach naturalnego poziomu 5 proc. co najmniej do pierwszych miesięcy 2017 r. To najważniejsze obserwacje, jakie nasuwają się po analizie piątkowych doniesień Departamentu Pracy.

Liczba etatów stworzonych poza rolnictwem w USA zwiększyła się w ubiegłym miesiącu o 156 tys. wobec prognozy wzrostu o 172 tys. Na niekorzyść zrewidowano dane za 2 poprzednie miesiące (łącznie o 7 tys.). W sierpniu powstało 144 tys., a w lipcu 252 tys. nowych miejsc pracy. Odnotowano nieoczekiwany wzrost stopy bezrobocia do 5,0 proc. z 4,9 proc. w sierpniu.

Podtrzymana została łagodna presja na wzrost płac. Średnie wynagrodzenie godzinowe wzrosło o 0,1 proc. m/m i 2,6 proc. r/r, tak, jak zakładano. Presja rosnącego od miesięcy popytu na pracę ujawniła się także w liczbie przepracowanych w tygodniu godzin. Odnotowano wzrost do 34,4 godz./tydz. (wzrost o 0,1 godz.). Poprawiły się czujnie obserwowane wskaźniki aktywności zawodowej. Liczba zdolnych do pracy Amerykanów została oszacowana na 159,9 mln (w górę o 444 tys.). Liczba mieszkańców USA nieuwzględnianych w raporcie (not in labor force) spadła o 207 tys. do 94,18 mln osób. Wskaźnik participation rate – odsetek zatrudnionych i poszukujących pracy do populacji ogółem – wzrósł do 62,9 proc. Stopa zatrudnienia (employment ratio) wzrosła do 59,8 proc. Obie wartości najwyższe od marca.

Raporty pokazują solidny, stabilny rynek pracy w największej gospodarce świata. Dane są neutralne z punku widzenia przyszłości polityki pieniężnej Fed. Nie wskazują, by zachodziła potrzeba podniesienia stóp procentowych już w listopadzie (zaczęło się o tym mówić w ostatnich dniach po odczytach indeksów ISM). Podtrzymują natomiast w mocy scenariusz podwyżki oprocentowania w grudniu. Trzeba jednak pamiętać, że przed spotkaniem FOMC jeszcze dwie inne publikacje o kondycji rynku pracy w październiku i listopadzie, a także szereg innych danych współbieżnych. Choć nie sądzimy, by zmieniły one obraz koniunktury czy perspektywy na kolejne miesiące, margines niepewności pozostaje. Tak czy inaczej, wzrost stóp Fed w tym roku do przedziału 0,5-0,75 proc. jest obecnie w dużym stopniu zdyskontowany przez rynek, stąd wpływ publikacji makroekonomicznych na notowania jest niewielki. Istotniejszy jest obecnie wynik głosowania Amerykanów podczas wyborów prezydenckich 8 listopada. D. Trump wprost zapowiedział, że nie przedłuży kadencji obecnej prezes J. Yellen. Jej kadencja upływa z początkiem 2018 r. Zmiana na tym stanowisku może oznaczać bardziej restrykcyjne podejście do polityki pieniężnej, a co za tym idzie większa presję na umocnienie dolara.