Niemniej BOC spodziewa się odbicia krajowej gospodarki w II połowie roku, która powinna się szybko odbudowywać po pożarach w rejonie Alberta, a także dzięki rządowym wydatkom stymulacyjnym. Może to jednak nie być wyraźne odbicie ze względu na wspomnianą już sytuację globalną.
Bilans dla „Kanadyjczyka” jest, zatem dzisiaj słaby. Najmniejsze spadki notuje w relacji z funtem, gdzie widać wpływ dzisiejszych rozczarowujących danych nt. produkcji przetwórczej w Wielkiej Brytanii. To jednak może być przejściowe, gdyż przemawiający w parlamencie szef Banku Anglii nie dał nowych impulsów do przeceny funta – Carney bronił sierpniowej decyzji o poluzowaniu polityki, dając do zrozumienia, że ustabilizowała ona sytuację w gospodarce, ale jednocześnie nie dał mocnych argumentów za dalszymi tego typu posunięciami w przyszłości.
Na wykresie GBP/CAD widoczne jest wprawdzie naruszenie linii trendu wzrostowego, ale jednocześnie mamy silną obronę wsparcia przy 1,7141 (dawne minimum z 27 czerwca), co zdaje się sugerować kontynuację trendu wzrostowego zapoczątkowanego 16 sierpnia.
Drugi biegun, to NZD, ale też JPY wobec których CAD traci dzisiaj najbardziej. Argumenty dla NZD i JPY są znane – w pierwszym wypadku mamy do czynienia z kontynuacją gry pod stopy procentowe (w przypadku Nowej Zelandii są najwyższe w grupie G-10, a RBNZ raczej nie będzie się spieszył z ich cięciem, po tym jak zrobił to niecały miesiąc temu), a w drugim jest to wynik pojawienia się spekulacji, jakoby poluzowanie polityki przez Bank Japonii 21 września, miało nie być tak oczywiste.
Zerknijmy na wykres CAD/JPY, gdzie widać mocną korektę wcześniejszego ruchu w górę, który bazował głównie na słabości jena. Linia wzrostowa trendu to rejon 77,90, który może być niedługo przetestowany.