Dodał przy tym, że respektuje wyniki referendum, ale kluczową sprawą jest też zapewnienie stabilności. To sygnał, że mocna wewnętrzna walka z Partii Konserwatywnej właśnie się rozpoczęła, a także to, że Londyn będzie chciał za wszelką cenę zablokować potencjalną szkocką secesję. Jeżeli będzie przegrana dla eurosceptyków z Borisem Johnsonem na czele, to rozpocznie się długotrwałe i męczące przeciąganie procedury wyjścia licząc na lepszą ofertę negocjacyjną ze strony Unii Europejskiej. Odpowiedź Niemiec była dzisiaj taka sama jak dotychczas – procedury wyjścia nie można przeciągać w nieskończoność. Problem tylko w tym, że politycznie nie można tego narzucić. Tu wiele zależy od presji ze strony brytyjskiej opinii publicznej, oraz biznesu. Ta z kolei może wyraźnie popierać stanowisko zakładające twarde negocjacje z UE zamierzające do wypracowania specjalnego statusu kraju stowarzyszonego.
Ciekawy wątek poruszyła też agencja Reuters cytując wypowiedzi wysoko postawionych przedstawicieli Europejskiego Banku Centralnego z których wynika, że ECB nie podejmie działań dopóki procedura wyjścia Wielkiej Brytanii z UE zostanie uruchomiona, lub na taką konieczność będą wskazywać słabe dane.
Efekt? Rynki dalej próbują rozgrywać scenariusz w którym proces Brexitu jest opóźniany. Problem tylko w tym, że procesy w gospodarkach po 23 czerwca zostały już uruchomione, co za kilka tygodni pojawi się w danych makro. Przed tym już trudno będzie uciec.
Te, które dzisiaj poznaliśmy nie mają tak naprawdę większego znaczenia. Inflacja CPI w Niemczech była zgodna z oczekiwaniami na poziomie 0,3 proc. r/r w czerwcu. Z kolei wydatki konsumentów w USA wzrosły w tym okresie o 0,4 proc. m/m (jak zakładano), a dochody zwiększyły się o 0,2 proc. m/m (szacowano 0,3 proc. m/m). Wskaźnik inflacyjny oparty o wydatki, czyli PCE Core wyniósł 0,2 proc. m/m i 1,6 proc. r/r (zgodnie z szacunkami). Rozczarowaniem były natomiast dane nt. podpisanych wstępnych umów na sprzedaż domów, których dynamika spadła w maju o 3,7 proc. m/m (prognozowano -1,1 proc. m/m).
Widoczna dzisiaj słabość dolara nie jest jednak wynikiem dzisiejszych publikacji makro, a rozgrywania przez rynki scenariusza opóźniania Brexitu, co utrudnia efektywne oszacowanie ryzyka tego wydarzenia.
Technicznie koszyk BOSSA USD nadal pozostaje w korekcie rozpoczętej wczoraj i zbliża się do wsparcia w okolicach 80,25-80,30 pkt.
Wyraźnie w górę idzie dzisiaj GBP/USD, który naruszył szczyt z poniedziałku przy 1,3485. Zaczyna być, zatem zamykana weekendowa luka – dobrze widoczna na wykresie H1 (1,3419-1,3616) – co gdyby tak się stało mogłoby pchnąć rynek w stronę piątkowych maksimów, jakie zostały osiągnięte po odreagowaniu, jakie miało miejsce po silnym spadku po ogłoszeniu wyniku referendum (1,3979). Biorąc jednak pod uwagę rosnące ryzyka dla brytyjskiej gospodarki niezależnie od obecnych przepychanek dotyczących sposobu i tempa woli wyrażonej w referendum, taki scenariusz byłby sporym zaskoczeniem.