Poza ogólnym stwierdzeniem, że jednokierunkowa spekulacja i nadmierne ruchy nie są wskazane, nie poszło nic więcej. W komentarzu zwracaliśmy uwagę, że na rzeczywistą dyskusję o możliwej interwencji MOF/BOJ na rynku JPY nadejdzie jeszcze właściwy czas. Niemniej od tego momentu JPY nieco stracił, także w relacji do USD. Gdzie tkwi teraz klucz? Mimo, że w I kwartale b.r. gospodarka uniknęła recesji, to kolejne okresy zapowiadają się słabo. To dostrzegł też Bank Światowy, który obniżył prognozę wzrostu gospodarczego na ten rok do 0,5 proc. z 1,3 proc. Biorąc pod uwagę fakt, że premier Shinzo Abe publicznie zapowiedział w ubiegłym tygodniu, że kolejna podwyżka podatku od sprzedaży zostanie opóźniona o ponad 2 lata, pojawia się problem związany z tzw.
wiarygodnością działań zmierzających do ograniczenia nadmiernego deficytu budżetowego, oraz zadłużenia kraju. Dlatego też dla inwestorów kluczowe będzie to, jak rząd zamierza pobudzić wzrost gospodarczy w kolejnych latach – premier Abe i jego doradcy zapowiedzieli już stosowny pakiet fiskalny, ale jego publikacja jest wstrzymywana. Temat jest trudny. Dopóki nie poznamy szczegółów trudno będzie się odnieść do możliwych działań Banku Japonii, które do tej pory determinowały ruchy na rynku jena. Najbliższe posiedzenie Banku Japonii zakończy się 16 czerwca rano, kolejne mamy w końcu lipca – tutaj terminy BOJ pokrywają się z terminarzem spotkań FED. Pytanie na ile BOJ nie będzie chciał wprowadzić bardziej „gołębiej” retoryki, aby z jednej strony uciąć ewentualne spekulacje, że jego możliwości działań są ograniczone, a na ile dać sygnał, że będzie chciał współpracować z rządem w kwestii wsparcia gospodarki. Na konkrety będzie raczej zbyt wcześniej, ale może być to pretekst ograniczający umocnienie JPY w kontekście zbliżającego się brytyjskiego referendum. Bo wzrost globalnego ryzyka przed 23.VI będzie raczej umacniał, niż osłabiał jena.
Zerknijmy na poniższy diagram stóp zwrotu dla par z JPY liczony od początku tygodnia. Jen solidarnie traci na całej linii. Najmniej do USD, bo ten sam jest słaby, najwięcej do rubla i pozostałych walut, które zyskują na silnej ropie.
Zerknijmy na USD/JPY. Po nieudanej próbie wyraźniejszego naruszenia oporu w rejonie 107,60 powracamy w dół, rośnie ryzyko zmierzenia się z tegorocznym minimum przy 105,54, jeżeli USD nadal pozostanie słaby.
Jedną z najciekawszych relacji w najbliższych tygodniach będzie niewątpliwie GBP/JPY. Uwagę zwraca niewątpliwie zachowanie się wskaźników, które zdają się przemawiać za …wzrostami w dłuższym okresie. To sugerowałoby, że minimum z początku kwietnia b.r. przy 151,63 nie zostanie znacząco naruszone, a ostatecznie do Brexitu nie dojdzie.