To było oczekiwane, ale zaraz po godz. 13:00 byliśmy świadkami wyraźniejszego odbicia funta, co na rynku próbowano tłumaczyć nawet tym, że nieoficjalnie oczekiwano ewentualnego głosu za obniżką stóp. Niemniej mocniejszym wytłumaczeniem jest to, że w opublikowanej również o godz. 13:00 kwartalnej projekcji inflacji założenia dotyczące kształtowania się wskaźnika CPI w kolejnych okresach, nie różniły się znacząco od tego, co zostało przedstawione w lutym. I tak w tym roku inflacja ma ukształtować się na poziomie 0,4 proc. (bez zmian), w przyszłym 1,5 proc. (wcześniej 1,6 proc.), a w 2018 r. 2,1 proc. (bez zmian). Nieco wolniejszy ma być wzrost gospodarczy, który w tym roku wzrośnie o 2,0 proc. (wcześniej 2,2 proc.), a w przyszłym o 2,3 proc. (wcześniej 2,4 proc.). To sprawia, że oczekiwania dotyczące terminu podwyżki stóp w I połowie 2017 r. znacząco się nie zmieniają. Oczywiście to wszystko może się wyraźnie pogorszyć, jeżeli dojdzie do Brexitu. I temu Mark Carney, prezentując dzisiaj w parlamencie wspomniany raport nt. inflacji, poświecił sporo czasu. Kluczowe słowo tu brzmi – „jeżeli dojdzie”. W takiej sytuacji BOE nie wyklucza technicznej recesji i konieczności podjęcia działań, w tym obniżek stóp procentowych. Dzisiejsze odbicie funta w górę pokazuje jednak, że rynek nie do końca dowierza scenariuszowi w którym Brexit rzeczywiście zaistnieje. W tym wypadku wiele będzie zależeć jednak od publikowanych kolejnych sondaży przed 23 czerwca, a te wciąż (jak np. ostatnio ICM) potrafią dawać negatywne wskazania. Zagrożeniem są też ewentualne reakcje na nieoczekiwane wydarzenia przed tym terminem, jak np. zamachy terrorystyczne.
Na tygodniowym ujęciu koszyka handlowego funta sporządzanego przez BOE, sytuacja wiele się nie zmienia. Obecne odbicie można klasyfikować jako korektę w fali spadkowej, której kolejna struktura rozpoczęła się 2 tygodnie temu (nieudanym sforsowaniem rejonu oporu przy 86,50 pkt.).
Bilans dla dolara jest dzisiaj mieszany – uwagę zwracają słabsze dane nt. cotygodniowego bezrobocia, które skoczyło już do 294 tys. wniosków. Poznaliśmy też dane nt. cen importu i eksportu w kwietniu, które wyniosły odpowiednio 0,3 proc. m/m (poniżej oczekiwań na poziomie 0,5 proc. m/m) i 0,5 proc. m/m (powyżej prognoz na poziomie 0,1 proc. m/m). Koszyk BOSSA USD utrzymał się jednak powyżej wsparcia przy 79,35 pkt. Uwagę zwraca słabość rynków akcji – pytanie, na ile na dłuższą metę będzie to kombinacja obaw o Chin i Brexit, co naszym zdaniem może skłaniać inwestorów w poszukiwaniu bezpiecznej przestani, którą może być dolar.
Jeżeli tak, to dzisiejszy szczyt na GBP/USD przy 1,4529 należy uznać za chwilowe naruszenie istotnego oporu 1,4513 i przyjąć, że scenariusz spadkowy zapoczątkowany 3 maja b.r. nie ulega zmianie. W takiej sytuacji istotne będzie testowanie linii wzrostowej trendu przy 1,4400-1,4415 w kolejnych dniach.
Z kolei w przypadku EUR/USD dobrze widać, że wczoraj potwierdzona została istotność strefy oporu 1,1430-65 i powinniśmy zmierzać na południe. Niemniej lokalne wsparcie przy 1,1376-80 zostało dzisiaj wybronione. Czy podobnie będzie jutro? Presja spadkowa powinna raczej narastać. Wyłamanie 1,1376 i dalej złamanie ostatniego dołka z wtorku przy 1,1357 będą sygnałami do realizowania ruchu w stronę minimum z 24 kwietnia b.r. przy 1,1216.