Być może jednak ten obraz ma charakter korekcyjny, jako że tak naprawde wykres podąża na północ od początku grudnia, nawet jeśli nie da się bezceremonialnie wytyczyć linii po rosnących minimach. Z drugiej strony, okolica 1,15 – 1,16 ma pewien (mocny) potencjał jako opór, tak więc gra się poniekąd zawęża.
Dziś wypowie się dwóch przedstawicieli Fed – Evans (o 11:10) i Kashkari (o 19:00). Poza tym odbędzie się spotkanie ministrów finansów Strefy Euro w sprawie Grecji. Temat tego kraju i jego problemów znów powraca, co jeśli ma jakiś wpływ na eurodolara, to oczywiście niekorzystny. Faktem jest jednak, że grecki parlament przyjął w nocy nowy pakiet oszczędnościowy, dzięki któremu kraj ma dostać kolejną pomoc od wierzycieli. Ustalono ograniczenie wydatków emerytalnych i ostre podwyższenie podatków od elektryczności czy wody (np. z 13 do 24 proc.). Oczywiście na ulicach znów trwają protesty.
Z ważniejszych danych makro mamy o 8:00 zamówienia w niemieckim przemyśle za marzec, zaś o 10:30 indeks Sentix z Eurolandu. O 9:15 poznamy szwajcarską inflację CPI. Jutro w programie niemiecka produkcja przemysłowa za marzec oraz dynamika tamtejszego importu i eksportu.
Co w Polsce?
Nie ma dziś krajowych danych makroekonomicznych. Złoty pozostaje dość słaby: na EUR/PLN mamy 4,43, czyli konsolidacja została pokonana górą, jakkolwiek nie mamy jakiegoś potężnego wybicia.
Na USD/PLN sytuacja jest bardziej dynamiczna, wykres oscyluje tylko niewiele poniżej 3,89. Pamiętajmy, że na tej parze właściwie od początku kwietnia można mierzyć trend wzrostowy, zakłócony chwilowo tylko 3 maja (cóż, warto było wtedy nabywać dolary za 3,77 zł).
Rentowność polskich obligacji 10-letnich stoi na poziomie 3,1 proc. Tak jak na USD/PLN, widzimy tu od początku kwietnia trend wzrostowy. Jest to jeden z czynników wpływających na kurs złotego – i w takiej formie to czynnik osłabiający naszą walutę.