Słabsze dane nie przeszkodziły jednak dolarowi w kontynuacji ruchu na północ. W efekcie koszykowy indeks BOSSA USD po przełamaniu poziomu 79 pkt. kieruje się w stronę kolejnego oporu przy 79,30 pkt. Czy uda się go pokonać? Obecne zwyżki dolara to z jednej strony sytuacja techniczna (po mocnym zawróceniu z nowego dołka we wtorek), a z drugiej też nieco szerszy zamysł na kolejne tygodnie zakładający, że globalny strach przed zbliżającym się Brexitem (sondaże z Wielkiej Brytanii cały czas są mieszane) zwróci uwagę na amerykańskiego dolara, a konkretnie obligacje rządu USA. Drugie dno to też założenia, że ostatnie dane makro z USA wskazują na tlącą się presję inflacyjną (pytanie, jak jutro wypadną dane nt. dynamiki stawki godzinowej), która będzie skutecznie podgrzewać oczekiwania związane z kolejną podwyżką stóp procentowych przez FED (niezależnie od tego, że ta będzie mieć miejsce nie wcześniej, niż późną jesienią).

W krótkim okresie wyraźne złamanie okolic 79,30 pkt. może być jednak trudne. Wprawdzie zwracamy uwagę, że w jutrzejszych danych Departamentu Pracy o godz. 14:30 ważniejsze od stopy bezrobocia i liczby nowych etatów, ważniejsze mogą okazać się informacje nt. dynamiki wynagrodzeń, to jednak, jeżeli podstawowe dane będą tak słabe, jak wczorajsze wyliczenia ADP (rozjazd wobec rynku o 40 tys. etatów), to rynek nie kupi scenariuszy pro-inflacyjnych, tylko zacznie się skupiać na ryzyku spowolnienia gospodarczego, które może odsunąć oczekiwania związane z podwyżką stóp przez FED na wiosnę 2017 r., lub później. A to już da pretekst do powrotu słabości dolara, która może okazać się … korektą ruchu z ostatnich dni, jeżeli przyjąć, że zwycięży strach przed Brexitem.

Na parze EUR/USD nie udało się wybronić wsparcia przy 1,1430, co jednocześnie potwierdza rysujący się charakter spadkowy zapoczątkowanego we wtorek ruchu – impuls może być początkiem dłuższej struktury, potwierdzającej długoterminowy scenariusza zakończenia ponad rocznej korekty A-B-C i powrotu do wyraźnych spadków. W krótkim terminie – naruszone zostało wsparcie przy 1,1398 (szczyt z 21 kwietnia b.r.) i teraz ważnym poziomem jest rejon 1,1376 (górka z 11 lutego b.r.). Przy potencjalnym odbiciu trudno będzie o powrót ponad strefę 1,1430-65.

I niejako spoza głównego nurtu – dzisiaj obserwujemy wyraźne odreagowanie spadków tureckiej liry z ostatnich dni. Rynek liczy na przesilenie na tamtejszej scenie politycznej po tym jak premier Davutoglu zapowiedział swoją dymisję po tym jak doszło do politycznego spięcia pomiędzy nim, a prezydentem Erdoganem. Nie wnikając w naturę, przyczyny i skutki tego konfliktu (autorytarne zapędy prezydenta) inwestorzy na rynkach finansowych lubią mieć po prostu „temat z głowy”. A po tym, jak prezydent mianował ich zdaniem „względnie sensownego” szefa Banku Turcji (jego poprzednik Erdem Basci był mocno skonfliktowany), zdają się liczyć, że obecnie będzie podobnie. Nikt też nie zakłada poważniejszych tarć w tureckiej polityce w sytuacji, kiedy Turcy stali się poważnym partnerem do rozmów z Unią Europejską w kontekście kryzysu migracyjnego. Reasumując, lira może dalej tracić, ale zakładając wzrost globalnego ryzyka w kontekście obaw o Brexit, a nie za sprawą czysto lokalnych czynników. Na wykresie EUR/TRY widać na razie, że poziom 3,33-3,34 zadziałał jako wsparcie.