Rynek pracy to lepszy miernik nastrojów, lęków i frustracji niż coraz liczniejsze i niewiele wnoszące sondaże opinii publicznej.
Po dzisiejszym przemówieniu szefa EBC Mario Draghi nie ma co się wiele spodziewać, bo to tylko preludium przed jutrzejszym komunikatem z posiedzenia banku. Wystąpienie Draghiego ma charakter czysto ceremonialny, chyba, że EBC chciałby przygotować rynek na jakąś niespodziankę. Jak na razie szefowie banków centralnych kręcą się wokół starych tematów, tak jak wczoraj Mark Carney z Bank of England, który ostrzegał przed wzrostem niepewności przed głosowaniem 23 czerwca.
W USA kolejne wielkie spółki, m.in. Coca-Cola, US Bancorp i American Express, opublikują dane kwartalne. Pojawią się też informacje o sprzedaży domów na rynku wtórnym, a przede wszystkim rządowe dane o zapasach ropy. Analitycy przewidują, że wzrosną (tak sugeruje wczorajszy raport API), co dla notowań nie byłoby dobrą wiadomością. Czy tak rzeczywiście będzie, nie wiadomo, bo rynek ropy rządzi się swoimi prawami.