Obawy o silne spowolnienie gospodarki strefy euro, które w przeciwieństwie do recesyjnego scenariusza dla USA, nie zostało jeszcze zdyskontowane. Nadzieje na poprawę sytuacji w USA, w następstwie gwałtownych obniżek stóp procentowych przez Fed (bez rozstrzygania czy są one zasadne).
Jak również oczekiwania na przyszłe poluzowanie polityki monetarnej przez Europejski Bank Centralny, które budowane są na nieco mniej „jastrzębiej” retoryce Jean-Claude’a Trichet’a sprawiają, że wybicie euro dołem ze stabilizacji 1,43-1,50 staje się bardziej realne. Pomimo tego, wciąż jednak jest to alternatywny scenariusz. Scenariusz bazowy zakłada kontynuację trendu bocznego.