Można więc myśleć, że albo mamy zaczątek powrotu na północ – albo też, że potwierdził się trend spadkowy, mierzony od szczytu z 17 marca. Nie jest to jeszcze do końca jasne, w każdym razie za wsparcie można z powodzeniem uznać 1,1145.
Pod wieloma względami decydujący będzie piątek – nie tylko ze względu na finalne odczyty przemysłowego PMI (dla Niemiec, Strefy Euro czy USA), jakie się wtedy pojawią, ale przede wszystkim z powodu danych z amerykańskiego rynku pracy. Mowa o payrollsach, czyli o pakiecie obejmującym m.in. dane o zmianie zatrudnienia poza rolnictwem i w sektorze prywatnym, jak też informacje o bezrobociu, płacy godzinowej i długości tygodnia pracy.
Co do dnia dzisiejszego, to poznamy przede wszystkim indeks cen domów S&P/Case-Shiller oraz indeks zaufania konsumentów Conference Board (odpowiednio o 15:00 i 16:00).
EUR/PLN i USD/PLN
EUR/PLN próbuje jednak realizować scenariusz umacniania polskiej waluty, mimo że ubiegły tydzień mógł sugerować jakieś zaczątki korekty. A jednak strona grająca na rzecz podbijania wartości PLN nie daje za wygraną. W trendzie spadkowym osuwamy się do 4,2480, a momentami notowano już niższe poziomy, rzędu nawet 4,24. Niewykluczone zatem, że gracze spróbują jeszcze ataku na 4,23 czy nawet 4,2080, po czym kurs zostanie mocniej skorygowany.
USD/PLN również wita nas silnym złotym, mamy dziś rano kurs 3,7960. Maksimum sprzed kilku dni to niemal 3,84 – widać zatem odwrót od tych szczytów. Mocne wsparcie można lokować w pobliżu 3,7655.