W tym środowisku złoty radzi sobie dobrze. W szybkim tempie odrabia straty z początku roku. Kapitał przepływa do relatywnie wysoko oprocentowanych lokat w rodzimej walucie.
Gołębi wydźwięk komunikatu Rezerwy Federalnej tylko wzmocnił, obserwowany od połowy lutego, globalny zwrot w kierunku ryzykowniejszych aktywów oraz odbicie na rynku surowców. Duża część z nich wybiła się na 3-4 miesięczne maksima. Podobnie zachowują się waluty emerging markets (indeks stworzony przez JP Morgan jest na najwyższym poziomie od listopada). Fala napływu kapitału nie omija także złotego. I jak się okazuje, w umocnieniu nie przeszkadza wcześniejsza obniżka ratingu zadłużenia, ryzyko polityczne czy obawy o stan finansów publicznych w 2017 r. Obok, przecenionych wcześniej gwałtownie, rosyjskiego rubla oraz walut krajów Am. Południowej, a także południowoafrykańskiego randa, złoty w najszybszym tempie odzyskuje straty. Zachowuje się lepiej, niż waluty regionu, choć to bez wątpienia efekt silniejszej przeceny z początku roku. Oczekujemy utrzymania tej tendencji co najmniej przez kolejne dwa miesiące.
Wzrost apetytu na ryzyko wsparły wczoraj także informacje o nieznacznie wyższej niż wstępnie prognozowano inflacji bazowej w strefie euro, a także świetnemu wynikowi indeksu Philadelphia Fed. Wskaźnik kondycji przemysłu w regionie z dużym udziałem przemysłu chemicznego i farmaceutycznego wzrósł w marcu do najwyższego poziomu od roku (12,4 pkt). Tak potężny skok wartości ostatni raz notowano w październiku 2011 r. Nie jest to pierwszy z oddziałów amerykańskiego systemu banków centralnych, który publikuje informację o poprawie aktywności sektora wytwórczości po załamaniu widocznym w II poł. ub. r.
Dane z Polski stabilne, zbliżone do oczekiwań. Dobrze w lutym radził sobie rodzimy przemysł (wzrost produkcji o 6,7 proc. r/r). Solidny wynik odnotowano w sprzedaży detalicznej (wzrost o 6,2 proc. r/r w ujęciu realnym). Gorszy pokazał sektor budowlany (-10,5 proc. r/r). Złoty na dane nie zareagował. Wspierany jest przez globalną poprawę nastawienia do ryzyka, odbicie cen surowców i ogólny wzrost popytu na aktywa emerging markets. Dobitnym przykładem jest tutaj wczorajsze zachowanie giełd. Wig20 wzrósł wczoraj o blisko 2 proc., podczas gdy niemiecki DAX stracił prawie 1 proc. Byki na parkietach w Europie upatrują swojej szansy jedynie w słabszej walucie, stąd kiedy wyraźnie się ona umacnia, jak na przestrzeni ostatnich dwóch sesji, tracą wigor. Źle to świadczy o fundamentalnych podstawach ewentualnego wznowienia hossy w Berlinie, Paryżu czy Rzymie.