Tym razem chodzi o niezwykle ważny, bo dotyczący rynku usług, który stanowi niemal 90% gospodarki USA, odczyt indeksu ISM. Okazało się, że zamiast oczekiwanego przez analityków spadku do 53 pkt. wskaźnik ten zmalał w styczniu do poziomu 41,9 pkt. Na reakcje rynków finansowych nie trzeba było długo czekać. Wyprzedaż na rynkach kapitałowych natychmiast spowodowała osłabienie walut na rynkach wschodzących (a więc i złotego). Kurs PLN/EUR zbliżył się do istotnego z punktu widzenia technicznego poziomu 3,6. W środę o godz. 15.50 za euro płacono 3,5986, natomiast za dolara już 2,4589 zł. Po południu polska waluta zaczęła jednak odzyskiwać pole względem dolara w związku z „ciekawą” sytuacją, jaka zapanowała na eurodolarze. Przypomnijmy, że jeszcze we wtorek dane o spadku w europejskim sektorze usług (aktywność w tym sektorze w styczniu była w Eurolandzie najniższa od czterech lat) mocno pchnęły w górę wartość dolara. Późniejszy fatalny odczyt amerykańskiego indeksu ISM zdezorientował część inwestorów i choć nie wpłynął od razu na osłabienie waluty USA, to dolar stracił nieco po wtorkowym wzmocnieniu. W środę o godz. 16.30 kurs eurodolara kształtował się na poziomie 1,4649.
W takiej sytuacji dodatkowego znaczenia nabiera czwartkowe posiedzenie Rady EBC. Dotychczas ze względu na wysoki poziom presji inflacyjnej spodziewano się, że w przeciwieństwie do Fed Europejski Bank Centralny nie ugnie się przed oczekiwaniami sporej grupy inwestorów i nie będzie próbował wspomagać rynku obniżaniem kosztu kredytu. Po wydarzeniach ostatnich dni część analityków sugeruje, że pomimo „jastrzębich” wypowiedzi Prezesa EBC Jeana-Claude`a Tricheta Rada zmuszona będzie obniżyć stopy procentowe, aby wspomóc walkę z recesją. Można jednak z tych samych wydarzeń wysnuć zupełnie przeciwny wniosek. Fed, używając takich argumentów, obniżył od września 2007 r. stopy procentowe aż o 225 punktów bazowych. Zaryzykował więc pobudzenie presji inflacyjnej i tworzenie bańki spekulacyjnej, a efekty jak na razie są marne. Dlatego też Rada EBC może stwierdzić, że nie jest to gra warta świeczki i utrzymać twardą politykę.