Wzrosty w cenach złota są także wspierane przez relatywnie słabego dolara. Amerykańska waluta traci na wartości ze względu na spadające oczekiwania odnośnie przyszłych podwyżek stóp procentowych w USA. Obecnie są one najniższe od 4 lat, a rynek na podstawie kontraktów FRA, nie oczekuje ani jednej podwyżki w terminie roku.

Co więcej niedługo może dojść do sytuacji (patrząc na tempo spadku oczekiwań od początku roku), w której to za rok rynek będzie spodziewać się niższego oprocentowania dolara (na podstawie 3 miesięcznego Liboru) niż obecnie. Rośnie także prawdopodobieństwo wprowadzenia ujemnych stóp procentowych przez FED, który w swoim ostatnim piśmie do banków komercyjnych wystosował polecenie przeprowadzenia stress testów z uwzględnieniem ujemnych rentowności amerykańskich obligacji. Z wyliczeń Bank of America wynika, że prawdopodobieństwo wprowadzenia ujemnych stóp procentowych przez Rezerwę Federalną do końca grudnia 2017 wynosi 18 proc.

Oprócz bezpiecznego złota dziś także drożały amerykańskie obligacje, na których rajd rozpoczął się od początku tego roku, a ich wartość wzrosła do dziś o ponad 5 proc., czyli do najwyższego poziomu od kwietnia 2013 roku. Rentowność natomiast spadła do poziomu 1,59 proc. Warto także odnotować fakt wypłaszczenia krzywej dochodowości dla amerykańskich obligacji. Różnica w oprocentowania 10-cio i 2-latek spadła poniżej 100 pkt. bazowych. Czym szybciej spadające długoterminowe rentowności względem krótkoterminowych, tym większe obawy inwestorów o wzrost gospodarczy oraz o przyszłą inflację.

W efekcie indeksy giełdowe zdecydowanie tracą, a ropa tanieje. Indeks S&P500 spadł do godziny 17:10 o 1,74 proc. Tymczasem baryłka typu WTI zniżkowała do 26,38 USD, co oznacza spadek o 3,5 proc., a na rynku walutowym zyskały jen oraz frank.