W ogóle zresztą sytuacja jest dość paradoksalna, bo nie jest do końca jasne, w którą stronę należałoby przeć przy pogorszeniu nastrojów, a takie pogorszenie teraz widzimy. Z czego ono wynika? Można wspomnieć, że indeks Sentix z Eurolandu rozczarował, spadając do 6 pkt, gdy liczono na utrzymanie 9,6 pkt. To mogło po części stać za osłabieniem euro w ostatnich godzinach, jakkolwiek istotniejsze są Chiny. Co prawda w Chinach na giełdzie jest przerwa, ale podano informacje o gwałtownym, silnym kurczeniu się chińskich rezerw walutowych. Kraj broni kursu juana i próbuje chronić się przed odpływem kapitału. Sytuacja jest klinczowa – zarówno taka obrona, jak i ewentualna dewaluacja to nie są idealne możliwości, delikatnie mówiąc. W dół poszły giełdy, na minusie są takie indeksy jak WIG, WIG20, DAX czy S&P500. Teraz wszystko wkracza w fazę samospełniającej się przepowiedni i napędzania kolejnych spadków. Obniża się też cena ropy, jest to ok. 29,78 dolara za baryłkę. Owszem, niewykluczone, że sytuacja wieczorem, w nocy czy jutro trochę się wyklaruje (nie zakładamy powrotu EUR/USD poniżej 1,1050-60), ale prawdopodobnie ogólny nastrój nie stanie się nagle radosny. Co to może oznaczać dla złotego polskiego? O tym niżej. Tracimy, orzeł słabnie Poranek (ok. 5:00 – 7:00) był niepozorny. USD/PLN elegancko bronił jeszcze koncepcji pokonania linii trendu wzrostowego i pójścia na południe, co otworzyłoby drogę do 3,86. Trend jednak wygrał, na co wpływ miały kwestie opisane wyżej (wzrost napięcia rynkowego) i teraz widzimy 3,9970. Na drugiej omawianej przez nas parze – tj. EUR/PLN – rankiem byliśmy blisko 4,40, teraz jednak to ok. 4,4330-50. Także i tu złoty silnie stracił, mimo obniżki wartości euro, co pokazuje wrażliwość naszej waluty na czynniki zewnętrzne. O tym zjawisku pisaliśmy wiele razy. Pisaliśmy też o tym, że mogą nam pośrednio szkodzić agencje ratingowe – i np. dziś agencja Standard & Poor's obniżyła swoją ocenę ryzyka krajowego dla polskiego sektora bankowego ze stabilnej na negatywną. W takim układzie powrót do 4,06 na USD/PLN nabiera cech znacznie większej realności niż wędrówka ku 3,86. Wpisywałoby się to zresztą w trend. W krótkim terminie dzisiejszy skok powinien jednak być lekko odreagowany i wtedy (2 – 3 grosze niżej) być może pojawiłby się okazje do zakupów dolarów.